Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Przed ostatnim pojedynkiem w grupie A pierwszej ligi w tym roku i w tej rundzie (do gry wrócimy dopiero w pierwszy weekend lutego), gospodarze żartowali, że stalowcy mogliby zostawić w Poznaniu świąteczny podarunek, bo przecież jako beniaminek nazbierali już bardzo dużo punktów, a Grunwald potrzebuje dodatkowych zdobyczy jak tlenu. - Na boisku nie było jednak żadnych uprzejmości, widziałem jak gorzowianie chcieli to wygrać, bo obojętnie gdzie jesteś w tabeli to przyjemniej jest schodzić na tak długą przerwę w rozgrywkach po udanym występie - opowiadał 32-latek Robert Fogler, jeden z wychowanków z Gorzowa, którzy zagrali w tym spotkaniu po przeciwnej stronie. - Uważam, że nasz potencjał jest dużo większy niż punkty, które do tej pory zgromadziliśmy. Liczę, że w czasie rewanżów to pokażemy i wywalczymy pewne miejsce w środku stawki.

Doświadczony Fogler trzymał wynik poznaniakom na początku tego spotkania, strasznie walczył również inny nasz wychowanek Tomek Gintowt, a mały boiskowy epizod zaliczył Michał Nieradko, który grał dla nas w przeszłości w czasie studiów. Grunwald miał również w składzie rówieśnika Foglera - Krzysztofa Martyńskiego, a także o dwa lata młodszego bramkarza Filipa Tarko. Ileż to już gorzowsko-poznańskich bojów oglądaliśmy, gdzie właśnie ci gracze dawali nam się we znaki. Niestety podobnie było i tym razem.

Stal najlepszy miała w tym pojedynku początek. Wygrywaliśmy 6:3. Wtedy wyprowadzaliśmy kontratak, w którym Adrian Turkowski znalazł na kole Oskara Serpinę. Rzut i... tylko poprzeczka, a można było rywali naprawdę podłamać. Od tego momentu nasz atak był już znacznie gorszy jakościowo.

W pierwszej połowie gubiły nas proste błędy, a w drugiej brak skuteczności. Co z tego, że po przerwie w bramce Krzysztofa Nowickiego niezwykle udanie zastąpił Cezary Marciniak, choć jeszcze mu trochę brakuje do pełni formy i zdrowia, gdy sami nie dokładaliśmy kolejnych trafień. Ze stanu 16:19 wyciągnęliśmy jeszcze na remis. Wtedy jednak bardzo istotnego gola zdobył Fogler, a sędziowie mieli już ręce uniesione w górę, wskazywali więc, że za chwilę mogą zabrać Grunwaldowi piłkę. Gospodarze odjechali, a my musieliśmy przełknąć drugą porażkę w tym sezonie. W 13. meczu zdobyliśmy najmniej bramek, ledwie 21. - Niestety cechy, które nas do tej pory wyróżniały, tutaj ich zupełnie nie było - podsumował to spotkanie z niezbyt szczęśliwą miną Dariusz Molski, trener Stali. - Przede wszystkim nie byliśmy dziś zespołem, graliśmy indywidualnie. Cały tydzień tłukliśmy, że tu potrzeba konsekwencji. Na wysuniętą obronę dwa, trzy wbiegi i poznańskiej drużyny nie było. Jak długo jednak realizowaliśmy te założenia? Wybieraliśmy własną grę i to nas zgubiło. Brak tych punktów może nam się odbijać czkawką do końca ligi. Zobaczymy też jak ten zespół po dłuższej przerwie zareaguje, jak to udźwignie, gdy przegrał mecz tam, gdzie się nie spodziewał.

GRUNWALD POZNAŃ - STAL GORZÓW 24:21 (14:13)

STAL: Nowicki, Marciniak - Serpina 5, Kryszeń 3, Gębala 3, Stupiński 3, Marcin Smolarek 2, Turkowski 2, Kłak 2, Droździk 1, Gryszka, Bekisz, Starzyński.

WYNIKI Z 13. KOLEJKI:

Grunwald Poznań - Stal Gorzów 24:21, GKS Żukowo - Spójnia Gdynia 26:38, Sokół Browar Kościerzyna - Pomezania Malbork 27:28, Wisła II Płock - Śląsk Wrocław 23:19, Warmia Traveland Olsztyn - SMS ZPRP Gdańsk 35:19, Real Astromal Leszno - Mazur Sierpc 33:24, Nielba Wągrowiec - MKS Wieluń 28:27.

Pierwsza drużyna awansuje do PGNiG Superligi o ile spełni wymagania licencyjne. Dwa ostatnie zespoły spadną do drugiej ligi. SMS ZPRP Gdańsk nie ma prawa awansu i nie spada.

Z ekstraklasą w styczniu. "Zależy nam na zacnych rywalach"

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.