"Cysiu" został zamordowany na boisku szkolnym przy ul. Gwiaździstej. Oskarżono dwóch jego kolegów - braci: Krzysztofa K. i Piotra Ż. Obaj przedstawiają alternatywne wersje wydarzeń. W poniedziałek rozpoczął się proces w głośnej sprawie, która ponad rok temu wstrząsnęła całym miastem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

24 października 2015 r. Tlące się jeszcze ciało 25-letniego Krzysztofa (ksywka "Cysiu") na boisku na osiedlu Słonecznym znalazł jeden z sąsiadów. Była godz. 6.50. Na ciele denata stwierdzono 12 ran kłutych i ciętych (w okolicy szyi), zadanych prawdopodobnie nożem. Szybko udało się ustalić, że za jego śmierć odpowiadają Krzysztof K. (rocznik 1983) i Piotr Ż. (rocznik 1977). Zostali zatrzymani po siedmiu godzinach.

Dwaj bracia, jeden zarzut

Prokurator Mariusz Dąbkowski, szef wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim, oskarżył dwóch braci o to, że zabili Krzysztofa "działając wspólnie i w porozumieniu" (za czyn z art. 148 kodeksu karnego grozi do 25 lat więzienia, a nawet dożywocie).

Pisaliśmy o tym, gdy akt oskarżenia trafił do sądu.

Prokurator nie wskazał jednego sprawcy. W uzasadnieniu napisał, że pierwsze pięć ciosów zadał Krzysztof, kolejne były "dziełem" Piotra. Nie ma na to jednoznacznych dowodów. Nikt oprócz braci i ofiary nie widział tego zdarzenia. Wątpliwości nie wyjaśniają nagrania monitoringu. Wiadomo, że 25-latek zmarł ok. godz. 5 rano.

Krzysztof K. i Piotr Ż. nie przyznają się do winy.

Wiadomo, że tej nocy byli razem na domówce w jednym z mieszkań przy ul. Gwiaździstej (u znajomego Krzysztofa K). Wiadomo, że wpadli na kilka kieliszków do osiedlowego baru Słoneczny Patrol. Wiadomo, że w środku nocy Piotr Ż. zadzwonił do 25-letniego Krzysztofa, namówił go na spotkanie. Kilka miesięcy wcześniej "Cysiu" miał po osiedlu ganiać za Ż. z toporkiem. Bracia zgodnie potwierdzają, że taka była motywacja do nocnej pogawędki...

Od tego momentu ich wersje mocno się rozmijają.

Piotr Ż.: To mój brat nalegał, bym pobił "Cysia"

Piotr Ż. od początku śledztwa nie zmienia treści obszernych wyjaśnień, które złożył dzień po tragedii przed policjantem z wydziału kryminalnego gorzowskiej komendy. W poniedziałek przed sądem odmówił składania wyjaśnień, nie chciał też odpowiadać na pytania. Podtrzymał wcześniejsze wyjaśnienia.

- Krzysiek był moim kolegą. To fakt: wystartował do mnie z toporkiem, bo ściszyłem mu wieżę. Mój brat usłyszał o tym incydencie. To on powiedział, że mam zadzwonić do "Cysia" Jak już się spotkaliśmy, to brat powiedział, że mamy się napierd... Ja mu odpowiedziałem, że to stara sprawa i mam to w du... Powiedział: "nie zachowuj się jak ciota". Ja odpuściłem, ale mój brat zaczął się szarpać z Krzyśkiem - opowiadał Ż. policjantowi.

W pewnym momencie Ż. w dłoni swego brata zobaczył nóż. - Zamachnął się, chciał dźgnąć "Cysia", a ja go zasłoniłem lewą ręką. Krzyczałem do nich, że są popierd..., żeby dali sobie spokój. Chciałem ich rozdzielić, przewróciłem się. Krzysiek uciekał mojemu bratu, ale on go dogonił. Gdy ja do nich dobiegłem, "Cysiu" leżał już zakrwawiony. Ciosy zadawał mój brat, widziałem ze trzy. Rozpłakałem się, a brat mi wtedy powiedział, żebym się nie mazał, bo mnie zapierd... tak jak Krzyśka. Żałuję tego, co się stało, i że nie mogłem pomóc "Cysiowi" - wyjaśniał Piotr Ż.

Krzysztof K.: To mój brat był agresywny, on zabił

Jego brat Krzysztof K. opowiadał w sądzie, że to Piotr Ż. był agresywny i to Ż. wymyślił spotkanie z 25-latkiem przy bloku. - Mój brat brał narkotyki, leczył się psychiatrycznie, uczęszczał do poradni anonimowych alkoholików - wskazywał oskarżony Krzysztof K. Swoje wyjaśnienia miał zapisane na kilku kartkach A4, odczytywał je przez prawie godzinę. - Nie miałem noża, nie zadawałem ciosów, a moją osobę dopasowano do aktu oskarżenia - uważa K.

Przekonywał, że jego brat Piotr często doprowadzał do bójek, gdy był pijany. Tak miało być także tamtej nocy. - Oni się z tym Krzyśkiem szarpali, a ja byłem tam tylko "rozjemnikiem". To był mój jedyny udział w tym zdarzeniu - zaznaczał K.

W myśl jego wersji Krzyśka zabił Piotr. - Krzysiek chciał mnie ugodzić nożem, zacząłem go gonić po boisku, podstawiłem mu nogę. Wtedy dopadł go mój brat i zadał kilkanaście ciosów, w tym ten śmiertelny - wyjaśniał Krzysztof K.

Wiadomo, że po godz. 5 bracia podpalili ciało 25-latka by zatrzeć ślady. Także w tym przypadku zrzucają na siebie winę. Faktem jest (widać to na nagraniu z monitoringu stacji Orlen), że płyn Petrygo w dwulitrowym opakowaniu kupił Krzysztof K.

Licealiści na rozprawie

Obaj byli wcześniej karani. Piotr Ż. za pobicie i paserstwo. Krzysztof K. za przemyt narkotyków z Meksyku do Anglii.

W sprawie z wolnej stopy odpowiada Rafał Ś. (rocznik 1986), z zawodu cukiernik. Był tego dnia z ofiarą, a później widział, że na boisku stało się coś złego, ale nie powiadomił o tym policji (zarzut z art. 240 kodeksu karnego). Grozi mu za to do trzech lat więzienia.

Pierwszej rozprawie przyglądali się licealiści z pierwszych klas gorzowskiego II LO. Jak wytłumaczył sędzia Maciej Szulc, młodzież pojawiła się w ławach dla publiczności "w celach stricte edukacyjnych"...

Obserwuj moją stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem