Przed gorzowskim sądem rejonowym rozpoczął się proces prezydenta Jacka Wójcickiego. W akcie oskarżenia prokuratura punktuje domniemane nieprawidłowości podczas inwestycji z 2011 r. we wsi Prądocin, czyli z czasów, gdy był jeszcze wójtem Deszczna. Wójcicki nie zgadza się z ustaleniami śledczych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś Jacek Wójcicki ma 35 lat, jest prezydentem Gorzowa Wielkopolskiego. I nie chce, aby kontekście tego procesu pisać o nim Jacek W. Przekonuje, że jest niewinny. W środę w gorzowskim sądzie przez godzinę składał wyjaśnienia i odpowiadał na pytania sędziego Andrzeja Krzyżowskiego. Nie chciał z kolei odpowiadać na pytania autorki aktu oskarżenia - prokurator Danuty Kowalskiej-Maciaszek z Prokuratury Szczecin-Śródmieście.

Po trwającym trzy lata śledztwie (ostatni rok w Szczecinie) Wójcickiemu ostatecznie zarzucono nadużycie uprawnień w obrocie gospodarczym z artykułu 296 kodeksu karnego. Prokuratura uważa, że jako wójt "nie podjął czynności zabezpieczających gminę przed obowiązkiem zapłaty dwukrotnie tej samej należności za wykonane prace, zarówno wobec wykonawcy oraz podwykonawcy".

Szczegóły aktu oskarżenia znajdziesz tutaj.

W 2011 r. gmina Deszczno kończyła budowę wodociągu we wsi Prądocin (inwestycja miała unijne dofinansowanie). Gmina podpisała umowę z firmą Tensor Structural Design. Wykonawca popadł jednak w problemy finansowe, konta zajął komornik i to do niego ostatecznie trafiły pieniądze za prace budowlane. Nic nie dostał za to podwykonawca (Bud-System), który faktycznie wykonywał prace. Swoje pieniądze wywalczył w procesie cywilnym dopiero kilkanaście miesięcy później. Prokuratura uznała więc, że decyzja Wójcickiego spowodowała szkodę gminy, którą śledczy oszacowali na 579 tys. zł.

Wójcickiemu grozi do ośmiu lat więzienia.

- Decyzję o przekazaniu pieniędzy komornikowi podjęliśmy wspólnie, w gronie urzędników zajmujących się inwestycjami i funduszami unijnymi, po konsultacji z radcą prawnym urzędu. Naszym zdaniem firma Bud-System nie miała przy tej inwestycji statusu podwykonawcy mianowanego. Ta firma miała z wykonawcą umowę warunkową, a gmina nigdy nie wyraziła zgody na cesję wierzytelności na rzecz podwykonawcy. Nie było więc podstaw prawnych, by zapłacić podwykonawcy - wyjaśniał przed sądem Jacek Wójcicki.

W obszernej sentencji jednego zarzutu pojawia się też wątek 352 m przewiertu, którego dokonano już na finiszu inwestycji. To pozostałość po tym, co pierwotnie zarzucano Wójcickiemu (zarzut ewoluował). Za te prace - zdaniem śledczych - gmina miała zapłacić podwójnie: wykonawcy w ramach całości kontraktu i podwykonawcy, któremu prace zlecono w procedurze bezprzetargowej.

- Chodziło o to, by zdążyć z inwestycją i nie stracić unijnej dotacji. Z firmą Bud-System, która faktycznie pracowała na miejscu, podpisaliśmy umowę na roboty dodatkowe, które znacznie przyspieszyły zakończenie budowy. Za te konkretne prace przy przewiercie zapłaciliśmy tylko tej firmie. Działaliśmy w zgodzie z prawem - konstatował Wójcicki.

Z zarzutami mierzy się również 60-letni Zbigniew T., ówczesny szef referatu inwestycji w gminie. Śledczy uważają, że urzędnik przekroczył swoje uprawnienia i potwierdził nieprawdę w protokole odbioru robót dodatkowych, za co grozi mu nawet do 10 lat więzienia. T. również nie przyznaje się do winy.

Sprawa jest trudna i skomplikowana do tego stopnia, że podczas środowej rozprawy nawet autorka aktu oskarżenia nie była w stanie prostymi słowami wytłumaczyć, co dokładnie zarzuca obecnie Wójcickiemu... - Jasność sytuacji jest konieczna. Materia jest skomplikowana, a zdaje się, że w istocie można ją sprowadzić do kilku słów - komentował ze stoickim spokojem mecenas Krzysztof Łopatowski, który wraz z adwokatem Filipem Wozińskim bronią w tym procesie prezydenta Wójcickiego. Rozjemcą w pełnym tego słowa znaczeniu był sędzia Krzyżowski, który kilkakrotnie podczas rozprawy wypowiadał frazę: "pani prokurator chyba chodzi o to, że...". W ten sposób naprowadzał strony, do czego konkretnie muszą się ustosunkować.

Kolejna rozprawa 30 listopada. Przesłuchany zostanie m.in. ówczesny sekretarz gminy Deszczno, a obecnie wójt Paweł Tymszan.

Obserwuj moją stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Bartosz T. Wieliński poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem