Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Gorzowianie ani raz w tym pojedynku nie przegrywali, ale w pierwszej połowie ich przewaga nie była jakaś imponująca, goście mocno się stawali. Prezentowali solidną defensywę, a w ataku też w tym okresie wykorzystywali siłę 28-latka Adriana Prątnickiego, który właśnie wtedy strzelił cztery z sześciu swoich bramek. W tym momencie trener Stali Dariusz Molski wezwał na boisko swojego lidera w defensywie Dominika Droździka. Nasz obrotowy prawie cały tydzień przeleżał w łóżku z wysoką gorączką i dziś rozpoczął mecz na ławce rezerwowych. Nie wytrzymał tam jednak za długo. Ostatecznie wygrywaliśmy do przerwy trzema golami.

W drugiej połowie stalowcy wznieśli się na naprawdę wysoki poziom, podkręcili tempo gry, zespół z Sierpca przestał za nami nadążać. Jeśli miał jeszcze jakąś nadzieję na korzystny wynik, to z każdą minutą tracił ją po kolejnych spotkaniach oko w oko z Cezarym Marciniakiem. To było genialne 25 minut w wykonaniu bramkarza Stali (w końcówce zmienił go Krzysztof Nowicki). - Dziękuję pięknie za docenienie, ale tak naprawdę robiłem jak najlepiej to, co do mnie należało - opowiadał 23-latek, wychowanek Wisły Płock, którzy przyszedł do Gorzowa z Nielby Wągrowiec. - Mam za zadanie odbić jak najwięcej piłek i dziś faktycznie myślę, że swoją normę wykonałem. Też jestem z tego występu zadowolony, a podwójnie się cieszę, że komuś również się podobało. Najważniejsze jest jednak to, co robimy jako drużyna.

W 52. minucie, patrząc tylko na wynik drugiej części, biliśmy Mazura aż 15:6. - Pierwsza połowa cały czas jednak była na styku, a gra bardzo wyrównana - stwierdził Marciniak. - Wydaje mi się, że w końcu odskoczyliśmy zespołowi z Sierpca dzięki naszej konsekwencji. Były pomysły i walkę z głową zarówno w obronie jak i w ataku, nie spieszyliśmy się bez potrzeby, mieliśmy dłuższy czas bez prostych błędów. W tym momencie rywale nie mieli już za wielu argumentów, aby z nami powalczyć i spuścili z tonu. Stąd na koniec aż kilkanaście bramek naszej przewagi. Budujemy serię meczów bez porażki, mamy ich już siedem. Nie jestem jednak tymi wynikami zaskoczony, bo stworzyliśmy w Stali naprawdę ambitną, fajną grupę. Jestem pewien, że w dalszej części sezonu zrobimy mocny postęp i będziemy grać jeszcze lepiej.

Ktoś szukał w tej lidze słabych? Śląsk Wrocław właśnie zdobył pierwsze punkty w rozgrywkach na faworycie Spójni Gdynia. Młodzież z SMS Gdańsk wygrywa w Malborku. Dzięki temu Stal Gorzów awansowała aż na pozycję wicelidera.

Kolejny mecz zagramy znów u siebie ze Śląskiem 12 listopada.

STAL GORZÓW - MAZUR SIERPC 34:20 (15:12)

STAL: Marciniak, Nowicki - Stupiński 10, Kryszeń 6, Gębala 5, Serpina 5, Kłak 3, Marcin Smolarek 2, Turkowski 1, Bekisz 1, Starzyński 1, Droździk, Gryszka, Śramkiewicz, Mariusz Smolarek, Gałat.

WYNIKI Z 7. KOLEJKI:

Stal Gorzów - Mazur Sierpc 34:20, Śląsk Wrocław - Spójnia Gdynia 25:23, Pomezania Malbork - SMS ZPRP Gdańsk 24:26, GKS Żukowo - MKS Wieluń 31:30, Grunwald Poznań - Nielba Wągrowiec 26:28, Sokół Browar Kościerzyna - Real Astromal Leszno 20:21, Wisła II Płock - Warmia Traveland Olsztyn 21:29.

Pierwsza drużyna awansuje do PGNiG Superligi o ile spełni wymagania licencyjne. Dwa ostatnie zespoły spadną do drugiej ligi. SMS ZPRP Gdańsk nie ma prawa awansu i nie spada.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.