Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sprawą nieprawidłowości w podgorzowskiej firmie Drawex Sąd Okręgowy w Gorzowie Wielkopolskim zajmuje się od roku. Zdaniem prokuratury w latach 2007-14 najważniejsze osoby w tym przedsiębiorstwie miały wyłudzić dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych (PFRON). Śledczy szacują, że w sposób niezgodny z prawem pobrano ponad 5 mln zł. Na ławie oskarżonych zasiadają dziś cztery osoby, które usłyszały łącznie blisko 300 zarzutów. Głównym oskarżonym jest 62-letni Krzysztof B., prokurent i współwłaściciel Draweksu (96 prokuratorskich zarzutów oszustwa). Oprócz niego przed sądem stanęły księgowa i kadrowa oraz bliski współpracownik B. W komplecie nie przyznają się do winy.

Od wtorku każdy rozprawa w procesie dot. nieprawidłowości w Draweksie będzie rejestrowana i...Opublikowany przez Siałkowski pisze z sądu na  20 wrzesień 2016

_

W czwartek w sądzie pojawił się młody gorzowski artysta. Prosił, by nie robić mu zdjęć i nie podawać jego danych. Nie chce, by ludzie łączyli go z tą sprawą. Zeznawał w charakterze świadka.

Artysta współpracował z Draweksem od 2009 do 2013 r. (wtedy założył swoją firmę). W tym czasie - na prośbę Krzysztofa B. - zapisy umowy zmieniały się kilka razy (chodziło o wysokość wynagrodzenia). Na początku u producenta schodów był dyrektorem muzycznym, później przedstawicielem handlowym. Artysta otrzymywał wypłatę co miesiąc. - W zamian za to podczas koncertów dziękowałem firmie za wsparcie, jej logo było na plakatach. Chodziło o taki PR artystyczny. Nadzorowałem również projekt artystyczny - coroczny koncert, który z okazji Święta Niepodległości odbywał się w katedrze. Uczestniczyli w nim inni gorzowscy artyści, część z nich też była zatrudniona w Draweksie - opowiadał świadek.

W tym czasie stał się pan znany? - pytała sędzia Arleta Wawrzynkiewicz.

- Nie wiem - przyznał skromnie artysta. - Na pewno się rozwinąłem. Czułem wsparcie szefa tej firmy. Poznałem też innych ludzi biznesu, co mi pomogło w karierze.

Muzyk ma orzeczenie o niepełnosprawności. W sądzie zeznał, że nie wie, że na jego zatrudnienie pracodawca otrzymał z PFRON-u 94 tys. zł dofinansowania. Zeznał też, że ani Krzysztof B., ani nikt inny nie zmuszali go, by oddawał część swojej wypłaty.

Obserwuj moją stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.