Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

To nie tak, że 59-letni szkoleniowiec nie zna smaku złota. Ma w dorobku trzy tytuły mistrzowskie ze Stalą Gorzów jako zawodnik - 1975, 1976, 1977. Tam jednak za niego robotę na torze wykonywali głównie słynni koledzy, bo Stanisław Chomski nie był wielkim żużlowcem. W 1987 roku pierwszy raz samodzielnie zaczął prowadzić gorzowską drużynę i do dziś spełnia się w tej roli, jest uważany za jednego z najlepszych fachowców. Tylko tego trenerskiego złota cały czas mu brakuje.

Dlaczego? O Chomskim mówią, że lubi coś budować, nie wybiera oczywistych ofert, nie idzie na gotowe, aby odcinać kupony od spodziewanego sukcesu, a chce tworzyć zespoły, z którymi może się potem identyfikować. No i od zawsze na pierwszym miejscu stała Stal, a przecież w Gorzowie na ligowe mistrzostwie czekaliśmy od 1983 do 2014 roku, aż 31 lat. Z żółto-niebieskimi nie wstydził się pracować po spadku. W 2007 r. Chomski ze Stalą świętował powrót do ekstraklasy.

"Stanley" ani chwili nie zastanawiał się, aby wrócić do domu w roli strażaka w poprzednim sezonie. Pamiętamy jak obrońcy tytułu mistrzowskiego bili negatywne rekordy, na początek rozgrywek przegrali aż sześć razy z rzędu. Chomski znów zaczął pracę u podstaw, odświeżył sposób współpracy w parkingu, pogodził skonfliktowane indywidualności i poprowadził Stal do utrzymania, mając nawet w końcówce szansę na play-off.

Przed sezonem 2016 szkoleniowiec liczył na jedną, skuteczną strzelbę, dostał dwururkę - Przemka Pawlickiego i Michaela Jepsena Jensena. Prowadzi drużynę, której siłą jest wyrównany skład, gdzie każdy może i wygrywa wyścigi. Stal zaczęła sezon w piorunującym stylu. Zdarzały się też słabsze momenty, ale ostatecznie nie było problemu ze zwycięstwem w fazie zasadniczej. Wielką moc gorzowianie pokazali półfinale play-off, dwa razy pokonali Spartę Wrocław 49:29 i 56:33. Została ostatnia przeszkoda. Ekipa Get Well Toruń, która wyeliminowała Falubaz Zielona Góra.

- Liderzy Torunia jadą naprawdę świetnie, w tym momencie więcej osób daje złoto w ręce naszych rywali - powiedział Chomski. - To dobrze, bo im mniej w tych najważniejszych meczach roli faworyta, tym lepiej. Jest pokora, szacunek dla przeciwnika i więcej spokoju. Tu już naprawdę nikt nie przewidzi, kto wygra. Tym bardziej, że my nie kochamy Motoareny, a torunianie nie przepadają za torem w Gorzowie. Inna sprawa, czy to potwierdzi się 18 i 25 września w finałowych bojach. W sezonie żużlowcy skupiali się na różnych celach. Teraz jednak na pewno nikt nie odpuści ani na centymetr, bo złoto w najmocniejszej, polskiej lidze to naprawdę prestiżowa sprawa.

W rundzie zasadniczej na "Jancarzu" stalowcy rozgromili Get Well 62:28, w rewanżu przegrali 40:50. Mecz na Motoarenie był pamiętny, bo to wtedy wielu ogłosiło, że atmosfera w Gorzowie jest fatalna, a żużlowcy skaczą tylko sobie do oczu. - Trzeba zrozumieć tak zbudowany zespół, w którym masz tyle indywidualności żądnych zwycięstw - stwierdził Chomski. - Byłem z nimi cały czas i wiem najlepiej, co się dzieje wewnątrz drużyny. Dalej nikt nikomu nie może zarzucić, że na torze sobie nie pomagali. A wtedy w Toruniu niby było tak źle, a uzbieraliśmy 40 pkt. Czy teraz taki wynik wezmę w ciemno? Falubaz się cieszył z 40:50, a jednak strat nie odrobił. Dlatego cały czas uważam, że z wyższego miejsca w tabeli, w play-off nie masz żadnej nagrody, bo pierwszy, dobrze rozegrany mecz staje się dużym handicapem, oczywiście jeśli w nim u siebie wygrasz. Nie zakładamy jaka porażka teraz nas na wyjeździe zadowoli, tak jak ze Spartą w Poznaniu rzucimy wszystko, co mamy, aby wygrać. Tak naprawdę zadecydują detale, a na koniec nikt nikomu medali na szyje jeszcze nie zawiesi, bo za tydzień jest rewanż na naszym torze. Wtedy dopiero dowiemy się w jakich nastrojach skończymy ten sezon. Na razie złapaliśmy to, o czym marzyliśmy od wielu miesięcy, czyli wielki finał dla Gorzowa.

GET WELL TORUŃ - STAL GORZÓW

Niedziela 18 września, godz. 19, Motoarena Toruń im. Mariana Rosego, ul. Pera Jonssona 7, transmisja w nSport+.

STAL: 1. Niels Kristian Iversen, 2. Michael Jepsen Jensen, 3. Matej Zagar, 4. Przemysław Pawlicki, 5. Krzysztof Kasprzak, 6. Bartosz Zmarzlik, 7. Adrian Cyfer.

GET WELL: 9. Martin Vaculik, 10. Kacper Gomólski, 11. Chris Holder, 12. Adrian Miedziński, 13. Greg Hancock, 14. Igor Kopeć-Sobczyński, 15. Paweł Przedpełski.

PROGRAM MECZÓW O MEDALE:

niedziela 18 września:

o złoto godz. 19 nSport+ Get Well Toruń - Stal Gorzów

o brąz godz. 16.30 nSport+ Betard Sparta Wrocław - Falubaz Zielona Góra

niedziela 25 września:

o złoto godz. 19 nSport+ Stal Gorzów - Get Well Toruń

o brąz godz. 16 nSport+ Falubaz Zielona Góra - Betard Sparta Wrocław

Podane godziny rozpoczęcia meczów to czas startu zawodników do pierwszego biegu. Próba toru z udziałem żużlowców obu drużyn rozpoczyna się 30 minut wcześniej, a prezentacja zawodników 15 minut przed pierwszym wyścigiem.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.