Gorzowska prokuratura zakończyła śledztwo w głośnej sprawie zabójstwa, do którego doszło niespełna rok temu na osiedlu Słonecznym. Dwaj bracia - 39-letni Piotr Ż. i 33-letni Krzysztof K. - zadźgali nożem 25-letniego Krzysztofa, a następnie podpalili ciało. Przed sądem stanie również 30-letni Rafał Ś., kolega zabitego, który nie powiadomił policji.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Sobota 24 października 2015 r. Na tlące się jeszcze ciało Krzysztofa K. o godz. 6.50 natrafił jeden z sąsiadów, który wracał z pracy. Na boisko szkolne przy ul. Gwiaździstej przyjechali strażacy, ale szybko przekazali sprawę policji. Nie było wątpliwości, że na owianym złą sławą osiedlu Słonecznym chwilę wcześniej doszło do bestialskiego morderstwa.

Zaczęło się żmudne śledztwo. Sprawców zatrzymano po zaledwie siedmiu godzinach od znalezienia zwłok ofiary.

Zabójstwo na Słonecznym. Sąd aresztował Krzysztofa K. i Piotra Ż.

_

Na wyjaśnienie okoliczności całego zdarzenia śledczy potrzebowali 10 miesięcy (dwa razy zmieniał się prokurator prowadzący postępowanie).

We wtorek gorzowska prokuratura skierowała akt oskarżenia do Sądu Okręgowego w Gorzowie Wielkopolskim.

Co wie prokurator

39-letni Piotr Ż. i 33-letni Krzysztof K. zostali oskarżeni o zabójstwo (art. 148 kodeksu karnego). Grozi im za to do 25 lat więzienia lub nawet dożywocie.

Autor aktu oskarżenia prokurator Mariusz Dąbkowski przyjął, że mężczyźni działali wspólnie i w porozumieniu. Nie zdecydował się na kwalifikację czynu ze szczególnym okrucieństwem - mężczyzna nie zginął w płomieniach, podpalono zwłoki, by zatrzeć ślady zbrodni. W rozmowie z dziennikarzem "Wyborczej" prokurator nie chce wskazywać, który z oskarżonych zadawał śmiertelne ciosy nożem (10 ran w okolicach szyi), a który przytrzymywał mężczyznę. - Będę tego dowodził podczas rozprawy przed sądem - zaznacza prokurator Mariusz Dąbkowski, naczelnik wydziału śledczego Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Na nagraniach z monitoringu nie widać momentu zabójstwa. Ale są "inne dowody". Prokurator nie mówi jakie.

Bracia (jeden z nich zmienił nazwisko za granicą) przyznają się jedynie do tego, że byli tej nocy w okolicach boiska. Żaden z nich nie przyznał się do zadawania ciosów (czyli formalnie do zarzutu zabójstwa). Obciążają się nawzajem.

Nie ma wątpliwości, że obaj chcieli zatrzeć ślady, podpalając ciało 25-latka. Na pobliskiej stacji paliw kupili olej napędowy, którym oblali nieżyjącego mężczyznę. Gdy go podpalili, zamówili taksówkę i pojechali do jednego z mieszkań w centrum Gorzowa.

Mężczyźni byli pijani i pod wpływem amfetaminy. W momencie popełnienia czynu byli poczytalni. Do dziś przebywają w areszcie.

"Banalny motyw"

Dlaczego zabili? - Znamy motyw. Jest bardzo banalny. Szerzej nie będę o tym w tej chwili opowiadał - ucina naczelnik Dąbkowski.

Mężczyźni się znali, byli sąsiadami od lat. Mieszkali w wieżowcach, 200 metrów od boiska. Wiemy nieoficjalnie, że to Piotr Ż. zadzwonił do 25-latka, a ten na spotkanie przy bloku w środku nocy przyszedł dobrowolnie. Bracia chcieli "porozmawiać" o sprawie sprzed roku, gdy mężczyzna groził śmiercią jednemu z nich. Zaczęli się kłócić, później była bijatyka.

Obaj mają przeszłość kryminalną. Krzysztof K. odsiedział pięć lat za przemyt 5 kg kokainy z Meksyku do Anglii (wrócił do Polski w 2014 r.), z kolei Piotr Ż. został skazany na karę więzienia w zawieszeniu za legalizację dwóch luksusowych aut pochodzących z kradzieży.

Jeden z sąsiadów i znajomych zamordowanego opowiadał "Wyborczej": - Mieli pierdolca, wiesz. Ale nikt nie przypuszczał, że do takiego stopnia, że takie coś mogą zrobić. To jest dla mnie nie do pomyślenia. Bardzo się cieszę, że ich złapali, wiesz...

Zabójstwo na Słonecznym. Ostatnie godziny życia Krzysztofa [WIDEO +18]

_

Gdyby ktoś wykręcił 997...

Śledczy przyznają, że ta sprawa wcale nie musiała się tak tragicznie zakończyć, gdyby odpowiednio zareagowali świadkowie, ludzie z okolicznych bloków. Gwiaździsta to specyficzne miejsce - hałasy, awantury czy bójki już mieszkańcom spowszedniały. W tej historii wielu świadkom po prostu zabrakło empatii. Widać na nagraniach z monitoringu, że ludzie przechodzili obok miejsca zdarzenia i nie reagowali.

- Wystarczyło wykręcić 997 i poinformować policję o tym, co się działo w okolicach boiska. Z naszych ustaleń wynika, że od rozpoczęcia kłótni, później bójki, aż do momentu zabójstwa minęło 40-50 minut. To było między godziną czwartą a piątą nad ranem. Gdyby w tym czasie na miejscu pojawił się patrol policji, być może 25-latek nie zostałby zabity - zastanawia się naczelnik Dąbkowski.

30-letni Rafał Ś., który zasiądzie na ławie oskarżonych razem z zabójcami, ma zarzuty z art. 240 kodeksu karnego. Za to, że nie zawiadomił o przestępstwie, grozi mu do trzech lat więzienia. Będzie odpowiadał z wolnej stopy. Ustalono, że Ś. widział początek zdarzenia, pił piwo z mężczyzną, który później został zabity. Wszystko wskazuje na to, że nie był świadkiem zabójstwa, ale widział palące się ciało.

W sprawie przesłuchano 40 osób. Prokuratura zleciła kilka opinii biegłych, m.in. z dziedziny fizykochemii, traseologii, genetyki, patomorfologii czy psychiatrii.

Proces przed gorzowskim sądem może się rozpocząć jeszcze w tym roku.

Obserwuj moją stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Ile podobnych osiedli z podobnymi mieszkańcami mamy w kraju ? I kto wychowuje takie jednostki? Pomyśleć że mijamy takie odpadki ludzkie obok na ulicy...
    @inkwizytorstarszy Najgorsze, że oni mają takie same prawa jak uczciwi ludzie. Są młodzi, wyjdą w wieku 40 lat i dalej będą zagrażac innym.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @inkwizytorstarszy kto ich wychowuje? Rodzice, szkoła kościół, rządzący, społeczeństwo ...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    Po tym jak czekałem na policję ponad godzinę po telefonie też nie dzwonię. Może to się zmieniło. Oby. Po drugie: jak w innym przypadku usłyszałem że nie wiadomo kiedy przyjadą to powiedziałem, że temat załatwię po swojemu. Gość przyjął to spokojnie i anulował zgłoszenie. W telewizji oglądam policyjną interwencję gdzieś z Polski z mordobicia żony przez męża. Dziecko ucieka do sąsiadki. Sąsiadka dzwoni na policję ale podaje telefon dziecku, bo "jak zadzwoni dziecko, to napewno przyjadą". Tyle w temacie dzwonienia.
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    Przepraszam, jak mozna "zmienic nazwisko z granica" ? Poslugiwac sie ukradzionym paszportem albo dowodem : owszem. Ale zmienic nazwisko ?
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    olej napędowy to się tak łatwo nie pali jak benzyna ...
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Cenisz dobre dziennikarstwo? Cytuj wulgaryzmy typu "pie...a" itd.
    @rozwodnik W komentarzu nie przeszło, ale w tekście spoko, jak w telewizji zajebiście.
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    W Arabii obaj zostaliby skazani na ucięcie głowy toporem. Ale wcześniej czekałaby ich porządna chłosta, pewnie po jakieś 200 batów w ratach, tak by przed końcową egzekucją nie pomarli.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    "Wystarczyło wykręcić 997" dość trudno teraz zorganizować telefon z tarczą i centralę impulsową.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0
    "Zaczęło się żmudne śledztwo. Sprawców zatrzymano po zaledwie siedmiu godzinach od znalezienia zwłok ofiary." SJP: żmudny «wymagający dużo czasu, pracy i cierpliwości»
    już oceniałe(a)ś
    1
    0