Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Po prezentacji uczestników gorzowskiego turnieju, gdzie stadion prawie odleciał, gdy spiker wyczytał nazwisko faworyta gospodarzy Bartka Zmarzlika, w 1. wyścigu mieliśmy zaraz po starcie upadek Fredrika Lindgrena, który spotkał się na kursie kolizyjnym jeszcze przed wejściem w wiraż z kolegą z reprezentacji Szwecji Andreasem Jonssonem. W powtórce w czterech zdecydowanie wygrał Australijczyk Jason Doyle, a za chwilę trójki przywozili kolejni żużlowcy ruszający spod taśmy z czwartego pola - Zmarzlik i obrońca złotego medalu Brytyjczyk Tai Woffinden. Tylko w 4. biegu lider klasyfikacji przejściowej wyścigu o żużlowego mistrza świata 2016, 46-letni Greg Hancock wyprzedził wszystkich mając na głowie niebieski kask. Pozostali Polacy? Tylko Piotr Pawlicki przywiózł punkt, a Krzysztof Kasprzak i Maciej Janowski zajęli ostatnie miejsca. - Jest upał i tor mocno zmoczyli, o takiej nawierzchni mówimy, że jest wredna, w kolejnych wyścigach będzie już jednak znacznie lepiej, a emocje w każdym starcie - mówił Kasprzak.

Jeden z liderów Stali Gorzów, w tym turnieju jadący z tzw. dziką kartą, nie mylił się. Szybko znalazł odpowiednie ustawienia, przywiózł dwójkę i trójkę. W 11. wyścigu jako pierwszy pokonał Zmarzlika. Bartek skasował 2 pkt (po trzech seriach miał już osiem), bo na dystansie poradził sobie z Hancockiem. Dwa zwycięstwa zebrał też Pawlicki. Dalej strasznie męczył się Janowski, który sam przyznał, że na stadionie im. Edwarda Jancarza jedzie mu się bardzo dobrze, albo bardzo źle. Tym razem zdecydowanie był ten gorszy dzień "Magica".

Po 12. biegach Zmarzlik, Doyle i świetny dziś na "Jancarzu" Pedersen mieli po 8 pkt, a Pawlicki 7.

Czwarta seria zaczęła się od dwóch wykluczeń. Najpierw słabiutki Matej Zagar podciął Janowskiego. Dlaczego jednak sędzia Jim Lawrence zaliczył wyniki, a nie zarządził powtórkę? Mocno naciągany werdykt i tłumaczenie, że zaczynało się już czwarte okrążenie. Jakby arbiter widział na prowadzeniu swojego rodaka Woffindena przed Hancockiem i decyzję o przerwaniu wyścigu przeciągnął do granic możliwości, aby w ten sposób obronić swoją decyzję. Za co jednak został wyrzucony z 14. biegu Zmarzlik? Gorzowianin przegrał start, w drugi wiraż wjechał przy krawężniku, w tym momencie Niels Kristian Iversen położył się na torze. Kontaktu między zawodnikami nie było, a jednak sędzia wykluczył Polaka. Błąd. Stadion znów się zatrząsł, tym razem od ogłuszających gwizdów.

16. wyścigów za nami, a na czele był Pedersen - 11 pkt, Pawlicki - 10, Doyle, Holder po 9 oraz Zmarzlik, Lindgren i Woffinden po 8. Z szansami na półfinał także Kasprzak i Hancock - po 7 pkt.

Zamarliśmy, gdy w ostatnim biegu fazy zasadniczej młodszy z braci Pawlickich (mocno wspierany w parkingu przez Przemka Pawlickiego, który w tym sezonie jeździ w Stali Gorzów) nie zmieścił się w pierwszym wirażu i uderzył w bandę. Szczęście w nieszczęściu, że trafił w ostatni element dmuchanego ogrodzenia. Zmarzlik w tej serii pewnie zgarnął trójkę, za to straszny pech dopadł Kasprzaka, któremu zdefektował motocykl już w czasie procedury startowej i choć zaraz potem taśmy dotknął Peter Kildemand, to "Kris" nie mógł wziąć udziału w powtórce i ostatecznie znalazł się na dziewiątej pozycji, tuż za tymi, którzy awansowali do półfinałów.

Najpierw do wielkiego finału wjechali Woffinden i Doyle. Stadion szalał, gdy drugi półfinał wygrywał Zmarzlik. Nasz zawodnik pięknie przedarł się na czoło stawki startując z czwartego pola, które jeszcze raz Bartkowi sprzyjało. Drugi był Holder. Niedługo później Australijczyk leżał w pierwszej odsłonie wyścigu o podium. Powtórka finału w czterech to było fenomenalne ściganie i triumf Doyle'a, który parę razy tasował się z Woffindenem. Holder ostatecznie wyprzedził też Zmarzlika. - Zrobiliśmy poprawki na powtórkę i to był błąd, ale jest kolejny finał, dużo punktów, to najważniejsze, moja nauka żużla na najwyższym poziomie trwa dalej - podsumował uśmiechnięty gorzowianin. Biało-czerwony stadion, wielkie emocje, niecodzienne ściganie. Miało być święto żużla i z pewnością było. Z Polakiem w finale. Dziękujemy!

WYNIKI TURNIEJU GP W GORZOWIE:

1. Jason Doyle (Australia) - 1. miejsce w finale, 16 (3,2,3,1,2,2,3), 2. Tai Woffinden (Wielka Brytania) - 2. miejsce w finale, 15 (3,1,1,3,2,3,2), 3. Chris Holder (Australia) - 3. miejsce w finale, 15 (1,3,2,3,3,2,1), 4. Bartosz Zmarzlik (Polska) - 4. miejsce w finale, 14 (3,3,2,w,3,3,0), 5. Nicki Pedersen (Dania) 12 (2,3,3,3,1,0), 6. Greg Hancock (USA) 11 (3,1,1,2,3,1), 7. Fredrik Lindgren (Szwecja) 11 (2,2,2,2,2,1), 8. Piotr Pawlicki (Polska) 10 (1,3,3,3,w,0), 9. Krzysztof Kasprzak (Polska) 7 (0,2,3,2,d), 10. Maciej Janowski (Polska) 6 (0,1,1,1,3), 11. Niels Kristian Iversen (Dania) 5 (0,1,2,1,1), 12. Antonio Lindback (Szwecja) 4 (2,2,0,0,0), 13. Chris Harris (Wielka Brytania) 4 (2,0,0,1,1), 14. Matej Zagar (Słowenia) 4 (1,0,1,w,2), 15. Peter Kildemand (Dania) 3 (1,0,0,2,t), 16. Daniel Kaczmarek (Polska) 1 (1), 17. Andreas Jonsson (Szwecja) 0 (0,0,0,0,0).

KLASYFIKACJA PRZEJŚCIOWA GP 2016: 1. Hancock - 94, 2. Doyle - 87, 3. Woffinden - 86, 4. Holder - 77, 5. Zmarzlik - 75, 6. Janowski - 70, 7. Lindback - 64, 8. Pawlicki - 60, 9. Pedersen - 55, 10. Lindgren - 53, 11. Kildemand - 50, 12. Iversen - 46, 13. Zagar - 46, 14. Jonsson - 39, 15. Harris - 27.

GRAND PRIX 2016:

10 września - GP Niemiec, Teterow; 24 września - GP Szwecji, Sztokholm; 1 października - GP Polski, Toruń; 22 października - GP Australii, Melbourne.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.