Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

W pojedynkach z Dudkiem, Doylem i Protasiewiczem, żużlowcy gospodarzy Pedersen czy Piotr Pawlicki wyglądali jak zagubieni we mgle. W Wielkopolsce może wkrótce dojść do małego trzęsienia ziemi. Kibice głośno domagają się dymisji trenera Skórnickiego, znienawidzony został bezbarwny Kildemand, odwrócono się od młodszego z braci Pawlickich. Nie widać końca napięcia na linii klub - Nicki Pedersen, który chyba nad żużel zaczął przedkładać sobie dobrą zabawę na wakacjach. Ponoć pojawiał się koncepcja, aby w przyszłym roku Leszno pojechało w lidze składem opartym wyłącznie na Polakach. Czy tak się stanie, przekonamy się dopiero po rundzie finałowej, która jest pewna dla obu lubuskich drużyn.

Poniedziałkowy mecz Stal - Falubaz w Gorzowie to oczywiście starcie o prymat w województwie, ale też spotkanie, które pokaże w jakim miejscu są ekipy z Zielonej Góry i Gorzowa przed fazą play-off, gdzie jakakolwiek wpadka przekreśli marzenia o tytule Drużynowego Mistrza Polski.

Faubaz, choć od początku sezonu był trapiony kontuzjami, prezentuje się na torze niezwykle solidnie, a w ostatnim okresie rozpędza się do granic możliwości. Życiowe występy zalicza nieobliczalny i dynamiczny Australijczyk Jason Doyle, arcyważne wyścigi wygrywa Patryk Dudek, a niewiele tej czołowej dwójce ustępuje kapitan zespołu Piotr Protasiewicz. Na razie na zwycięstwa w lidze zupełnie nie jest gotowy powracający po karencji Aleksandr Łoktajew oraz Sebastian Niedźwiedź, który i tak w tym sezonie zrobił już więcej niż wszyscy oczekiwali.

Stal Gorzów jest jakby w innym miejscu, albowiem po rewelacyjnym początku i historycznie pięknym zwycięstwie podczas inauguracji w Lesznie ekipa trenera Stanisława Chomskiego troszeczkę wyhamowała. Zimny prysznic w Grudziądzu i ciężki pojedynek w Toruniu dał sztabowi szkoleniowemu asumpt do rozważań. Pora na pierwsze wnioski, które powinny zostać wyciągnięte i zaprezentowane na torze w derbowym pojedynku. Końcowy wynik gorzowsko-zielonogórskiego starcia zależy w dużej mierze także od tego, czy buzujące emocje wreszcie przekują się w sukces na torze czy znowu dojdzie do nieprzyjemnych, bratobójczych zdarzeń na owalu przy Śląskiej.

Faworytem jest Stal Gorzów, bowiem na stadionie imienia Edwarda Jancarza w tym sezonie prezentuje się niezwykle skutecznie. Falubazowi do zwycięstwa potrzebne będą niemal bezbłędne występy liderów.

Czy tegoroczne derby zaskoczą nas dramaturgią? A może śladem Andrzeja Głuchego, który w 2006 roku w strugach deszczu niemal sam wygrał mecz w Zielonej Górze, zaskoczy nas ktoś, na kogo byśmy nigdy nie stawiali? Sezon wchodzi w decydującą fazę. Długi żużlowy weekend zapowiada się więc znakomicie.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.