Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Bardziej od miejsca, trzeciego od końca w Tauron Basket Lidze Kobiet bolał styl, w jakim przegrywaliśmy kolejne mecze. Właściwie te kilka poprzednich miesięcy sportowy niewiele nam dały. Zagraniczną "armię zaciężną" znów wymieniamy w całości, nasze wychowanki spędziły na boisku wiele minut, ale w ich przypadku też nie możemy zdecydowanie powiedzieć, że w sezonie, w którym nie było szans na ligowy sukces, zbudowaliśmy sobie krajowych graczy na następne lata.

- Też się strasznie męczyłem z tym, co prezentowaliśmy na boisku, ten styl męczył naszych kibiców i same zawodniczki - przyznał trener Dariusz Maciejewski. - Mieliśmy w składzie najwyższego i jednocześnie jednego z najcięższych graczy w lidze, który dodatkowo wypadł nam na sporo kolejek z powodu kontuzji. Z drugiej strony również najniższego. Mieliśmy kłopot z wkomponowaniem Kelley Cain i Angel Goodrich, wyglądało to jak wyglądało. To już nie może powtórzyć. W najbliższym czasie też nie będziemy walczyć o mistrzostwo, wyniki zawsze są ważne, ale ciągle w niektórych grach przewidywalne. Teraz najważniejsze jest, abyśmy mieli z naszej gry satysfakcję, a kibicom było przyjemnie nas oglądać. Liczymy, że zaryzykują, nie zawiodą się i wrócą na trybuny.

Rozgrywająca plus gracze o wzroście ok. 180 cm na pozycjach od dwa do pięć. Sprawni, mobilni, otwarci w ataku, ale i chętni do walki o zbiórki. Taki sposób na grę odnosi sukcesy nawet w męskiej, najlepszej koszykarskiej lidze świata NBA. Czy uda się ten plan wdrożyć w Gorzowie? - To nie byłaby zupełna nowość, bo według mnie właśnie tak grałyśmy, gdy miałyśmy mobilne, wysokie Polki Justynę Żurowską czy Agnieszkę Kaczmarczyk - opowiadała kapitan naszego zespołu Katarzyna Dźwigalska. - Szybki powrót całej piątki do obrony, dobra defensywa i wychodzące z niej szybkie akcje, szukanie łatwych punktów prostymi sposobami. Osobiście tęsknię za naszym, takim widowiskowym stylem. Faktycznie ostatni sezon to była męka. Brak chemii w szatni, zbyt dużo przegranych. To już jednak za nami. Teraz mam nadzieję na o wiele przyjemniejszy czas dla gorzowskiej koszykówki.

Klub potwierdził transfery, o których było wiadomo już wcześniej. 22-letnia Australijka Stephanie Talbot - 186 cm - w najbliższą niedzielę zadebiutuje na igrzyskach olimpijskich. Do tej pory skrzydłowa (14 minut w kontrolnym meczu z USA i 8 minut z Francją) rywalizowała w lidze w swoim kraju. - Widziałem Stephanie na żywo, rozmawiałem o niej z menadżerem przez kilka ostatnich lat. Gdybym mógł, to od razu podpisałbym z nią kontrakt na pięć najbliższych lat - mówił Maciejewski.

Na rozegraniu zobaczymy 24-letnią Nicole Seekamp - 177 cm. Koszykarka przyleci do nas prosto z Uniwersytetu Południowej Dakoty. Naukę i grę zakończyła tam tytułem MVP w Women's National Invitation Tournament, narodowych rozgrywek podobnych do NCAA.

Nie znamy jeszcze trzeciej, zagranicznej koszykarki, która choć nie będzie typowym centrem, ma grać najbliżej kosza. Wiemy, że będzie to Amerykanka. Z parametrów, które określił trener typujemy kogoś z dwójki - Courtney Hurt (26 lat, 185 cm, ostatnio występy we Francji), Talia Walton (24 lata, 187 cm, ostatnio Uniwersytet w Waszyngtonie).

Polską formację uzupełniła 29-letnia Paulina Misiek. - Jeśli sztab szkoleniowy postawił na mnie, to pewnie wcześniej dobrze swoją decyzję przemyślał - powiedziała nasza nowa zawodniczka. - Chcę dużo grać, spędzać na boisku dużo minut, to jest dziś dla mnie najważniejsze.

Dalej zobaczymy w akcji młode i jeszcze młodsze gorzowskie wychowanki. - Będziemy pracować nad zmianą ich mentalności, poprawy samooceny - opowiadał Maciejewski. - Przyznaję, że tutaj mamy duże rezerwy. Nasze zawodniczki muszą uwierzyć, że mogą być ważną częścią tej drużyny nie tylko na jeden sezon, a znacznie dłużej. Minut dostają już naprawdę wiele, trzeba do tego dołożyć odważne akcje, punkty, inne udane zagrania. Ciągle będziemy sobie też powtarzać, że rozbudowane, dobre szkolenie ma dostarczać nam gotowych mentalnie i sportowo graczy do pierwszego zespołu. Młodzieżowe medale? Muszą być przyjemnym dodatkiem, a nie celem samym w sobie. Ja swoje nawet nie wiem, gdzie mam, bo trenera budują nie medale, a zawodniczki, które wychowa, pomoże się im grać zawodowo w koszykówkę przez lata.

InwestInTheWest AZS AJP Gorzów - pod taką nazwą będziemy występować w ekstraklasie w najbliższym sezonie. Niech każdy sobie sam oceni, czy to jest właściwa forma promocji sponsorów tytularnych. - Chcemy co rok zwiększać budżet klubu o 30 procent - mówił nowy prezes klubu Krzysztof Kielec. - W najbliższych rozgrywkach mamy wrócić do czołowej ósemki i zagrać w play-off, potem powalczyć o miejsca 4-6 i wreszcie znów o medale. Naszym stylem gry i wynikami musimy zapełnić nową halę, która ma powstać w Gorzowie za niespełna cztery lata. Wtedy też myślimy o powrocie do europejskich pucharów.

Akademiczki za chwilę wyjeżdżają na obóz do Szklarskiej Poręby. 2 i 3 września zagrają dwie gry kontrolne z Widzewem Łódź. To będzie początek serii testów, najpierw w krajowym składzie, a w końcówce przygotowań już z zawodniczkami zagranicznymi. Liga rusza 1 października. Zaczniemy od wyjazdowego starcia z trzecią w kraju Ślęzą Wrocław. 8 października zagramy u siebie z Basketem Gdynia, a w kolejnym tygodniu z beniaminkiem w Ostrowie.

Czy wrócą lepsze czasy dla gorzowskiej koszykówki? Pomysł jest, ale po tym, co ostatnio widzieliśmy w drużynie seniorskiej i zespołach młodzieżowych, na razie serii zmian dajemy ograniczone zaufanie. Coś drgnęło, bo dziś nikt już nie udaje, że wszystko jest w porządku, cały czas robimy wszystko świetnie, a tylko mamy pecha. Nasza drużyna potrzebuje porządnego powiewu świeżości, jasnego planu, realizowanego z satysfakcją, uśmiechami na twarzy, bo przecież walczą tu młodzi ludzie, którzy nie trafili do sportu za karę. Przy obecnym budżecie medale z pewnością zabiorą inni. Każdy sezon to jednak nowa, czysta karta. Możemy wyciągnąć wnioski z przeszłości i zapisać ją tak, abyśmy mogli na końcu stwierdzić: to był nareszcie udany rok, dający nadzieję na coś fajnego w niedalekiej przyszłości.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.