Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

W końcu w tym roku mieliśmy niespodziewanie piękną inaugurację sezonu właśnie z ekipą Piotra Barona. Na nudnym torze w Poznaniu, gdy Stal Gorzów wygrywała już zdecydowanie, drużyna Andrzeja Rusko i Krystyny Kloc wspięła się na wyżyny swoich umiejętności i doprowadziła do końcowego remisu. Szaloną jazdę Tomasza Jędrzejaka, ataki Taia Woffindena i wyścigi z udziałem Maksa Drabika pamiętamy wszyscy dobrze.

Aktualnie zespół z Dolnego Śląska jest lekko w dołku, gdyż kontuzji dostał dynamiczny i będący w znakomitej formie młody Drabik, a na zaciągniętym hamulcu ręcznym w rozgrywkach ligowych jedzie Maciej Janowski. Uczestnik cyklu Grand Prix i kapitan naszej narodowej reprezentacji jeździ dla swoich kibiców z Wrocławia katastrofalnie. Jego ostatnie "popisy" doprowadziły do tego, że w finale Drużynowego Pucharu Świata zamiast niego wystąpił Krzysztof Kasprzak. Tak czy inaczej niedzielny rewanż na stadionie im. Edwarda Jancarza będzie atrakcyjny, gdyż w szczytowej formie jest czeska niespodzianka tego sezonu w Polsce - Czech Vaclaw Milik. Energia Woffindena czy waleczność Jędrzejaka w połączeniu z rozjeżdżającym się Szymonem Woźniakiem gwarantują na torze przy Śląskiej wielkie emocje. Gorzowianie, którzy wystąpią w najmocniejszym składzie, pojadą na luzie, z wielką chęcią zapewnienia sobie pozycji lidera przed decydującą fazą play-off.

Ważne spotkanie dla układu tabeli rozegrane zostanie w Lesznie, gdzie miejscowa Unia musi pokonać Falubaz, aby w ogóle myśleć o udziale w rundzie finałowej. Zielona Góra, choć mocno nadszarpnięta kontuzjami, wydaje się byćrozpędzona. Siły dodaje im pewnie fakt, że na treningowy tor chyba na dobre wrócił wielki nieobecny Jarosław Hampel. Nadal nierozwiązana jest zagadka Saszy Łoktajewa, który niby pali się do jazdy, a długo nie pojawiał się w Winnym Grodzie, denerwując tym Marka Cieślaka. W Falubazie nastrój jest energetyczny, co w połączeniu z krytycznym położeniem Unii Leszno, na którą wywierana jest olbrzymia presja ze strony kibiców spowoduje, iż na "Smoczyku" dojdzie do arcyważnego i dramatycznego pojedynku. Mecz pewnie rozstrzygnie się dopiero w ostatnich, nominowanych wyścigach.

Warto w tym miejscu zaznaczyć, że tegoroczna postawa leszczyńskich "Byków" jest niewytłumaczalna. Nicki Pedersen zatracił swoją wielką charyzmę, która pokazuje jedynie w Grand Prix, i to nie zawsze, Peter Kildemand znowu zaczął jeździć na pierwszoligowym poziomie, a Piotr Pawlicki przeplata występy dobre z katastrofalnymi. Ratunkiem na miarę uratowania całego sezonu może być Emil Sajfutdinow, który występami w DPŚ udowadnia, że po odniesionej kontuzji nie ma już śladu.

Mamy przed sobą wyjątkowo interesujące pojedynki ligowe, a jeszcze w głowie finał Drużynowego Pucharu Świata w Manchesterze, podczas którego młode polskie orzełki (Zmarzlik, Pawlicki, Dudek, Kasprzak i Pieszczek) po pięknej, odważnej jeździe sięgnęły po kolejne, światowe trofeum. Szkoda tylko, że z roku na rok rozgrywki imienia Ove Fundina stają się coraz bardziej kadłubowe, o czym świadczyły wcześniejsze turnieje DPŚ 2016.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.