Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ciało 50-letniej Doroty znaleziono 13 stycznia w lesie nieopodal ośrodka wypoczynkowego Nierzym niedaleko Gorzowa Wielkopolskiego. Kryminalnym szybko udało się ustalić, że za uduszenie kobiety odpowiada jej siostra - 57-letnia Elżbieta B. Kobieta przyznała się do zabójstwa. Podczas przesłuchania wielokrotnie powtarzała: "kocham moją siostrę". Dlaczego zatem ją zabiła?

Zabójstwo z premedytacją

Elżbieta opiekowała się młodszą - chorą na zespół Downa - siostrą. Mieszkały razem, w Gorzowie, ostatnio przy ul. Wyszyńskiego. Przeprowadziły się tam kilka miesięcy przed tragedią. Wcześniej miały duże, schludne, świeżo wyremontowane mieszkanie. Przecznicę dalej. Elżbieta bała się jednak, że w przyszłości nie będą w stanie go utrzymać. Gdy przeprowadziły się do mniejszego lokum, Elżbieta miała się z kolei zamartwiać, że jest za małe...

- Ustalenie przebiegu zdarzenia (czyli jak doszło do zabójstwa) nie było trudne. Same wyjaśnienia oskarżonej były szerokie, od początku bardzo spójne i konsekwentne. Skomplikowana była natomiast ocena motywacji sprawczyni, jej stanu psychicznego i wszystkich czynników, które skłoniły ją do popełnienia tej zbrodni - mówi "Wyborczej" prowadzący śledztwo prokurator Andrzej Bogacz, zastępca szefa Prokuratury Rejonowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Na tym etapie dysponujemy informacjami, do których dotarli śledczy. Nie mają wątpliwości: to było zabójstwo z premedytacją, które Elżbieta B. zaplanowała i wykonała.

- Rozważaliśmy kilka wersji - że było to z litości, że było to z przyczyn ekonomicznych, z pewnej nieporadności. Dziś, kierując akt oskarżenia do sądu uważam, że po części była to nieporadność podejrzanej połączona z pewnym zaburzeniem osobowości wskazującym na duży egocentryzm, na chęci skupienia uwagi innych osób na sobie. Czuła chęć zrobienia czegoś, co zwróci uwagę osób najbliższych - opowiada prokurator Bogacz.

Badało ją pięciu psychiatrów

W sprawie wypowiadało się aż pięciu biegłych lekarzy psychiatrów oraz psycholog. Uznali Elżbietę B. za osobę poczytalną, która może odpowiadać za swój czyn przed sądem.

- Uznano, że kobieta sama napędzała się w myśleniu o przyszłości, którą widziała w czarnych barwach. Nie stwierdzono czynnika chorobowego, który wpływałby na proces decyzyjny i motywacyjny - tłumaczy autor aktu oskarżenia w tej sprawie.

Specjaliści orzekli, że oskarżona miała stany depresyjne i napady melancholii. - Można powiedzieć, że była hipochondrykiem. Opowiadała swojej rodzinie o różnych chorobach, na które może zachorować. Zaczęła wymyślać sobie scenariusze, które mogą zaistnieć w przyszłości. Błędna - zdaniem oskarżonej - decyzja o zamianie mieszkania mogła doprowadzić do tego, że oskarżona mogła zachorować, wówczas siostra zostałaby sama i mogłoby spotkać ją coś złego. Dlatego uznała, że lepiej będzie jak to ona ją wcześniej zabije - tak prokurator przedstawia tok rozumowania Elżbiety B.

57-latce grozi kara od ośmiu do 25 lat pozbawienia wolności, a nawet dożywocie. Gorzowski adwokat Krzysztof Łopatowski, który broni B. z urzędu, mówi krótko: - Linię obrony przedstawię na sali sądowej.

Proces przed Sądem Okręgowym w Gorzowie Wielkopolskim rozpocznie się w połowie września.

Obserwuj moją stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.