Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

To było 26 września. W Gorzowie na Starym Rynku zebrało się blisko 200 osób. "Każdy Arab niech pamięta, dla nas Polska to rzecz święta", "Cała Polska śpiewa z nami, wypierdalać z uchodźcami", "Gorzów wolny od islamu" - to tylko niektóre okrzyki i przyśpiewki, które można było usłyszeć podczas samej manifestacji "Gorzowianie przeciw imigrantom".

Na Starym Rynku powiało grozą. Pokaz ksenofobii, stereotypów i nienawiści - przeczytaj naszą relację z manifestacji.

Gorzów: "Cała Polska śpiewa z nami, wypier... z uchodźcami"

_

Podobnych marszów i manifestacji wczesną jesienią ub. roku było w całej Polsce kilkanaście. Organizowała je Młodzież Wszechpolska.

Nawoływali do nienawiści

Ale swój finał w sądzie znalazła przyśpiewka, którą kilkunastoosobowa grupa "Stilonowców" zaśpiewała już po formalnym zamknięciu zgromadzenia przez organizatora.

Za hasło "A na drzewach zamiast liści wisieć będą islamiści" prokurator Maciej Ostałowski z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie przedstawił im zarzut z artykułu 256 kodeksu karnego.

- Publicznie nawoływali do nienawiści na tle różnic narodowościowych i wyznaniowych. Głosili hasła w wulgarnej formie nawołujące do wypędzenia uchodźców z Polski - uważa prokurator Ostałowski.

Jeden z oskarżonych się przyznał i zostanie osądzony w osobnym procesie w przyszłym tygodniu. Gorzowska prokuratura złożyła w sądzie wniosek o uznanie go za winnego i jednoczesne warunkowe umorzenie postępowania na okres kilku lat próby. Mężczyzna na to przystał. Sąd jednak nie musi "z automatu" zgodzić się z prokuratorem.

"Nie pamiętam, co śpiewałem"

Rozprawa sześciu pozostałych "wyznawców" Stilonu rozpoczęła się w środę w Sądzie Rejonowym w Gorzowie. Żaden z oskarżonych nie pofatygował się do sądu. - Możemy procedować pod ich nieobecność - zaznaczyła sędzia Aleksandra Zygmund-Bogacz, a prokurator odczytał wyjaśnienia, jakie złożyli podczas przesłuchań w komendzie policji.

Cała szóstka solidarnie nie przyznaje się do winy.

Kamil M. (rocznik 1981): - Pomylono mnie z bratem.

Maciej R. (rocznik 1983): - Nie kwestionuję tego, że byłem na manifestacji. Była legalna. Śpiewałem, ale nie nawoływałem do nienawiści. Nie pamiętam słów, które śpiewałem. Nie mam poglądów rasistowskich.

Rafał P. (rocznik 1989): - Wyrażałem swoją opinię na temat aktualnej sytuacji w kraju. Nie pamiętam haseł i słów, które wykrzykiwałem. Byłem tam sam. Nie znam osób, które brały udział w tej manifestacji.

Kamil K. (rocznik 1990): - Nie będę odpowiadał na pytania.

Michał K. (rocznik 1991): - Brałem udział w manifestacji, wyrażałem swoje opinie.

Krzysztof S. (rocznik 1994): - Byłem na manifestacji i wyrażałem swoje poglądy.

Wyrok w tej sprawie zostanie ogłoszony najpewniej w lipcu. Trzeba jeszcze przesłuchać organizatora manifestacji i policjanta, który na podstawie nagrania wideo wskazał osoby "nawołujące do nienawiści".

Uśmiechnięty poseł

Co ciekawe, w zainteresowaniu policji i prokuratury nie znalazły się wypowiedzi czy okrzyki nie mniejszego kalibru, które padały podczas tej manifestacji.

Policja nie wie, kto krzyknął "Będziemy zabijać ich"?

_

Gdy na prowizorycznej scenie do zgromadzonych radykalnie przemawiał Jarosław Porwich, wywodzący się z "Solidarności" poseł od Kukiza, jednemu z uczestników zgromadzenia w kontekście uchodźców islamistów wyrwało się: "Będziemy zabijać ich!". Od publiczności dostał brawa.

A sam poseł wcale nie próbował pana z tłumu wyprowadzać z błędu. "Tutaj słyszę takie bardzo radykalne okrzyki..." - wycedził jedynie z żenującym uśmiechem Jarosław Porwich.

Dlaczego te wątki nie znalazły się na wokandzie? Trudno zrozumieć...

Polub stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.