Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziś Jarosław B. służy we wspólnocie katolickiej w Brukseli. W hierarchii kościelnej jest dość wysoko, nadzoruje ok. 20 parafii w Belgii. W przeszłości wykładał w jednym z seminariów w Polsce, był proboszczem jednej z parafii w woj. świętokrzyskim. W latach 90. wyjeżdżał na misje do Afryki.

Polsko-belgijska akcja policji

W maju 50-latek dostał zarzut pedofilii. Wcześniej do jego mieszkania w Belgii weszli kryminalni z Brukseli. To efekt współpracy polskiej i belgijskiej policji. Podczas przeszukania nie ujawniono dodatkowych materiałów pornograficznych z udziałem osób małoletnich.

- Podstawą do postawienia zarzutu pedofilii były dowody zebrane w innym postępowaniu - mówi "Wyborczej" Dariusz Domarecki, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Gorzowie.

Przeczytaj: "Z pamiętnika Damiana U. Seks w internacie, nawet z 13-latkami"

Chodzi o sprawę 21-letniego dziś Damiana U., którą szeroko opisywaliśmy w "Wyborczej". Młodemu mężczyźnie prokuratura zarzucała, że namawiał do seksu oralnego siedmiu kolegów z Gorzowa, którzy mieli wtedy po 13 i 14 lat. U. przyznał się do winy. Został już prawomocnie skazany na dwa lata więzienia z zawieszeniem na pięć lat.

Grzechy księdza Jarosława

I właśnie w czasie tego śledztwa U. opowiadał o intymnych spotkaniach z księdzem z Belgii (poznał go w 2012 r. przez harcerza z Wrześni). Damian wyjaśniał, że do Jarosława B. zabierał też młodszych kolegów. Oglądali razem filmy pornograficzne z udziałem nieletnich.

W lutym 2014 r. ksiądz miał uprawiać seks oralny i analny z chłopcem, który miesiąc wcześniej skończył 15 lat. Nie był więc w myśl polskiego prawa osobą małoletnią i za to polski ksiądz nie ma zarzutów.

Wiadomo, że znajomość Jarosława B. i Damiana U. była dość intymna. Prokuratura ma m.in. zapis ich facebookowego czatu. Rozmawiali pięć godzin przed zatrzymaniem U. przez policję, w kwietniu 2014 r. Miesiąc później, po maturze U. miał jechać do księdza Jarosława B. Na wyprawę do Belgii miał zabrać kolegów w wieku poniżej 15. roku życia, a wcześniej ich "wstępnie ogarnąć". W planowanych igraszkach przeszkodzili jednak śledczy.

Doprowadzić "zwyrodnialca"

Jarosław B. przez trzy lata poznał kilku kolegów Damiana. Wołali do niego "wujek Mati", grali w LOL-a, za dnia zwiedzali razem Brukselę, nocami imprezowali z księdzem.

- Miałam do księdza Jarka pełne zaufanie - zeznała w śledztwie matka jednego z chłopców.

- Syn, jak dzwonił z Belgii, to był zadowolony - dodaje inna kobieta.

- Ksiądz się tu przewija zakulisowo. Mocno kibicuję organom ścigania, aby doprowadziły przed wymiar sprawiedliwości - nie waham się użyć ostrego słowa - tegoż zwyrodnialca. Bo to właśnie tacy sprawcy, osoby, które powinny być przewodnikami i którym się ufa, zasługują na szczególne potępienie - grzmiał w mowie apelacyjnej w procesie Damiana U. jego gorzowski adwokat Błażej Kowalczyk.

Zobacz, jak adwokat Błażej Kowalczyk bronił Damiana U.

_

Proces odwoławczy w tamtej sprawie zakończył się we wrześniu ub. roku.

Co prokurator zarzuca księdzu

Nie minęło osiem miesięcy, a Jarosław B. został przesłuchany w gorzowskiej prokuraturze. Przyleciał do Polski kilka dni temu na wezwanie, nie unikał śledczych. - Przyznał się do winy w zakresie przedstawionego mu zarzutu, złożył wyjaśnienia dotyczące tego zdarzenia. Złożył także wniosek o dobrowolne poddanie się karze ustalonej z prokuratorem. Decyzji w tej sprawie jeszcze nie ma - opowiada prokurator Domarecki.

B. przebywa na wolności. Prokurator prowadzący śledztwo nie zastosował wobec niego żadnych środków zapobiegawczych.

Zarzuty są za to, co stało się na początku 2013 r. Ksiądz B. spotkał się z Damianem U., razem z nimi był jeszcze inny młody chłopiec. Pili alkohol. Połączyli się przez Skype'a z 14-letnim kolegą Damiana. - Poprosili mnie, żebym poszedł do łazienki z kamerką. Miałem się wykąpać pod prysznicem i masturbować się. Oni wszyscy byli nago i pokazywali mi, jak dotykają się po członkach - zeznawał 14-latek.

Polub stronę na Facebooku!

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.