Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Młoda ekipa pod wodzą Piotra Palucha ściągała wodę z toru od siódmej rano, a później jeszcze wiele innych osób było zaangażowanych w to, aby żużlowcy w Gorzowie pojechali. - Chylę czoła, bo wiem, że w wielu innych ośrodkach ten tor nie byłby przejezdny, a tu dało się wystartować i fajnie ścigać na dystansie - powiedział Rafał Okoniewski z GKM, jeden z najlepszych zawodników tego widowiska. - My od razu złapaliśmy prawidłowe ustawienia, byliśmy szybcy spod taśmy, ale gdy Stal się rozpędziła to już trudno było miejscowych zawodników dogonić i rozmiary naszej porażki niestety szybko znacznie urosły.

Jako pierwszy przy taśmie startowej pojawił się ksiądz Andrzej Szkudlarek i poświęcił tor. Bez tego żużlowy sezon ligowy w Gorzowie nie miałby prawa wystartować. Wcześniej kibice odnotowali w programach zmiany w składzie gości, które sygnalizował trener Robert Kempiński. Z torem na "Jancarzu" nie ma ochoty już się mierzyć weteran Tomasz Gollob. Wspierał swój zespół w parkingu, ale pod numerem dwa wpisaliśmy Szweda Petera Ljunga. Nie było też bohatera Grudziądza z 1. kolejki Mateusza Rujnera (GKM pokonał Unię Tarnów 57:33), na pozycji juniorskiej zastąpił go Mike Trzensiok.

- GKM ma za sobą rok doświadczeń z ekstraklasy, wzmocnił się Antonio Lindbackiem i z pewnością nie będzie chłopcem do bicia - twierdził Przemek Pawlicki, który doszedł do Stali z Leszna. I już po pierwszych wyścigach przekonaliśmy się, że lanie w Gorzowie z poprzedniego sezonu - 63:27 - na pewno się nie powtórzy.

Start do 1. biegu przegraliśmy z kretesem i tylko przez pomyłkę Ljunga w pierwszym wirażu czwartego okrążenia Michael Jepsen Jensen przebił się przy krawężniku na drugą pozycję. W starciu młodzieżowców uciekł wszystkim Bartek Zmarzlik, a Adrian Cyfer znalazł się na drugiej pozycji po tym jak Marcin Nowak powielił błąd Ljunga. - Start był przyczepny, a dalej twardo, zawodnicy musieli główkować, co wybrać, na jaki złoty środek postawić w swoich motocyklach. To była naprawdę fajna lekcja - opowiadał trener Stanisław Chomski. - Dlatego w pierwszych trzech seriach nie robiłem żadnych zmian, wszystkim chciałem dać taką samą szansę. Niektórzy z niej skorzystali, ale na przykład Jensen nie.

Od kolejnego wyścigu zaczął nas dalej przerażać wolny na inaugurację w Lesznie (wygraliśmy 48:42) i wolny w domu Matej Zagar. Niestety zera przywoził do mety jak najbardziej zasłużenie. Pięknie poprawiał się nowy stalowiec Pawlicki. Znów miał kłopoty z wyjazdami spod taśmy, ale szybki na dystansie - tak ustawił swoje motocykle - pokazywał zęba, czarował umiejętnościami technicznymi, dzięki temu podrywał kibiców na równe nogi. Jego wygrana walka z Ljungiem i Lindbackiem w 5. wyścigu - palce lizać!

Goście utrzymywali niewielką, sześciopunktową stratę aż do 10. startu m.in. dzięki bardzo dobrej jeździe Rafała Okoniewskiego, który jako jedyny przyjechał do mety przed Zmarzlikiem, a pokonać tego młokosa na jego torze to jest naprawdę sztuka. Początkowo mieliśmy też zbyt wiele dziur w składzie. Obok Zagara zawodził Jensen, przez błąd na drugim wirażu szansę na komplet punktów zmarnował Cyfer, w 8. wyścigu momentalnie spadł z drugiej pozycji na czwartą i miał czego żałować, bo na pewno dostałby jeszcze szansę w biegach nominowanych.

W pierwszej odsłonie 10. wyścigu leżał Pawlicki. Ze startu nareszcie jak trzeba wyjechał Zagar, a Przemek na drugim łuku pojechał szerzej. Pod nim momentalnie znalazł się Artiom Łaguta. Rosjanin podjechał do stalowca na centymetry, aż w końcu trącił naszego żużlowca i za to został wykluczony. Gdy Pawlicki podniósł się z toru przekonaliśmy się, że Gorzów to faktycznie jego drugi dom, a fani traktują go jak swojego, pewnie za tak udany w barwach Stali sezon 2010. Cały stadion skandował jego imię i nazwisko... W powtórce łatwo wygraliśmy 5:1 i prowadziliśmy z GKM 35:25. - Czułem się dziś naprawdę nieźle, byłem szybki. Na koniec poszliśmy w złą stronę z ustawieniami i przytrafiło się zero, ale to też jest dla mnie i ekipy cenne doświadczenie oraz nauczka na przyszłość - mówił Przemek.

Rozwiązał sprzętowe zagadki i odrodził się Zagar, piekielnie szybki w trasie był Iversen, drugi mecz z rzędu błyszczał Krzysztof Kasprzak (tylko jedno zgubione oczko, co za sportowy powrót z zaświatów!), a do naszych asów trener Stanisław Chomski zaczął dokładać z rezerwy Zmarzlika i wtedy już niewiele mogli zrobić Okoniewski, Lindback czy Ljung. Tak jak w Lesznie świetnie finiszujemy, a nasze drugie zwycięstwo w tym sezonie jest naprawdę przekonywujące. - Liczą się punkty, do tej pory je zbieramy. Szok i koszmar ze startu poprzedniego sezonu już się nie powtórzy - zakończył nasz szkoleniowiec.

GORZÓW - GRUDZIĄDZ:

1. wyścig - 2:4 - Lindback, Jensen, Ljung, Iversen;

2. wyścig - 5:1 (7:5) - Zmarzlik, Cyfer, Nowak, Trzensiok;

3. wyścig - 3:3 (10:8) - Prz. Pawlicki, Buczkowski, Okoniewski, Zagar;

4. wyścig - 5:1 (15:9) - Cyfer, Kasprzak, A. Łaguta, Trzensiok;

5. wyścig - 3:3 (18:12) - Prz. Pawlicki, Ljung, Lindback, Zagar;

6. wyścig - 3:3 (21:15) - Okoniewski, Zmarzlik, Kasprzak, Buczkowski;

7. wyścig - 3:3 (24:18) - Iversen, A. Łaguta, Nowak, Jensen;

8. wyścig - 3:3 (27:21) - Kasprzak, Lindback, Ljung, Cyfer;

9. wyścig - 3:3 (30:24) - Iversen, Okoniewski, Buczkowski, Jensen;

10. wyścig - 5:1 (35:25) - Zagar, Prz. Pawlicki, Nowak, A. Łaguta (w);

11. wyścig - 5:1 (40:26) - Zmarzlik, Kasprzak, Ljung, Okoniewski;

12. wyścig - 5:1 (45:27) - Zmarzlik, Zagar, Nowak, Lindback;

13. wyścig - 4:2 (49:29) - Iversen, Okoniewski, Prz. Pawlicki, Lindback;

14. wyścig - 5:1 (54:30) - Zmarzlik, Kasprzak, Buczkowski, Ljung;

15. wyścig - 2:4 (56:34) - Lindback, Iversen, Okoniewski, Prz. Pawlicki.

STAL GORZÓW - MRGARDEN GKM GRUDZIĄDZ 56:34

GKM: Antonio Lindback 9+1 bonus (3,1,2,0,0,3), Peter Ljung 5+1 (1,2,1,1,0), Rafał Okoniewski 9+1 (1,3,2,0,2,1), Krzysztof Buczkowski 4+1 (2,0,1,-,1), Artiom Łaguta 3 (1,2,w,-), Marcin Nowak 4+1 (1,1,1,1), Mike Trzensiok 0 (0,0,-).

STAL: Niels Kristian Iversen 11 (0,3,3,3,2), Michael Jepsen Jensen 2 (2,0,0,-,-), Matej Zagar 5+1 bonus (0,0,3,2), Przemysław Pawlicki 9+1 bonus (3,3,2,1,0), Krzysztof Kasprzak 10+4 (2,1,3,2,2), Bartosz Zmarzlik 14 (3,2,3,3,3), Adrian Cyfer 5+1 (2,3,0).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.