Było głośno, wesoło, na boisku zacięty, pięciosetowy mecz. Jedenaste derby gorzowskich liceów tym razem trwały ponad 2,5 godziny. - I dodajcie jeszcze, że była pełna kultura, znów atmosfera przyjaźni. Życzylibyśmy sobie, aby właśnie tak to wyglądało również w kolejnych latach - usłyszeliśmy od uczestników.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Derby jak to derby, czasami są rozgrywane pod zbyt dużym napięciem i po ostatnich takich pojedynkach, w których pod siatką walczyli reprezentanci pierwszego i drugiego ogólniaka, zaczęto się nawet zastanawiać, czy dalszy ciąg ma sens.

Na szczęście jedenasty raz wypalił w Prima Aprilis 2016 i było tak sympatycznie, że na pewno obie drużyny podtrzymają siatkarską tradycję również w kolejnych latach, bo sport to przecież świetna rozrywka i po prostu trzeba o tym pamiętać.

Sety, w których naprzeciwko siebie stanęli uczniowie - najpierw dziewczyny, a potem chłopcy - zabierała drużyna gorzowskiego II LO. W dwóch partiach nauczycieli wygrywał pierwszy ogólniak, a więc do wyłonienia ostatecznego zwycięzcy potrzebny był tie-break, który rozgrywały składy mieszane, złożone z uczniów i nauczycieli. Set zacięty, ponownie dla II LO i cały mecz 3:2 dla tego liceum. Zabawa naprawdę przednia i wczesne popołudnie zdecydowanie niezmarnowane.

Na koniec, z kronikarskiego obowiązku dodajmy, że w całej historii bojów przyjaźni pod siatką naszych ogólniaków mamy wynik: I LO - II LO 7:4.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Aleksandra Sobczak poleca
Więcej