Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Stilonowcy za tydzień ruszą do ligowych bojów w obronie miejsca w radykalnie zmniejszanej, reformowanej trzeciej lidze. Warta, która w pucharowym starciu będzie gospodarzem, jest w czołówce klasy okręgowej, po wzmocnieniach liczy na włączenie się do walki o czwartą ligę. - Mecz z Wartą będzie dla nas próbą generalną przed pierwszym spotkaniem o punkty z rezerwami Miedzi Legnica, cieszę się, że zamiast sparingu [w ostatniej grze towarzyskiej stilonowcy wygrali ze Stalą Lipiany 3:2] mamy mecz o stawkę - opowiadał Dariusz Borowy, trener Stilonu. - Fajnie jest słyszeć jakie tym pucharowym pojedynkiem jest zainteresowanie, ile się o nim mówi. To bardzo cenne dla nas i Warty, bo dwa najstarsze kluby w Gorzowie, w trudzie i znoju, a właściwie w naszym lokalnym błotku, latami niezauważane przez miasto, próbują coś zrobić dla piłki nożnej, jakoś ją odbudowywać. Niech taki mecz będzie więc świętem nas wszystkich. Wyjdziemy na boisko, aby wygrać, ale cały czas z szacunkiem dla przeciwników.

Obie ekipy mówiły o zimowych przygotowaniach, zgodnie narzekając na warunki do uprawiania piłki nożnej w Gorzowie, a właściwie ich braku. - Powtarzałem już parę razy, że to jest wielki wstyd. Fizycznie popracowaliśmy naprawdę nieźle, ale przygotowania taktyczne właściwie nie istnieją, bo nie mamy pełnowymiarowego boiska, dwa razy weszliśmy na nasze błotko i raz w Barlinku. Obiecują, że w końcu to się zmieni, oby jak najszybciej - stwierdził Dariusz Borowy. - My jakieś schematy, ustawienia będziemy ćwiczyć dopiero w ligowych bojach, bo innej możliwości zwyczajnie w naszym mieście nie ma - dodał trener Warty Sebastian Puchalski. - Jeszcze chwilę temu gra już w wojewódzkiej części Pucharu Polski była dla nas wyłącznie marzeniem, dziś już tu jesteśmy i z pewnością tanio skóry nie sprzedamy. Oczywiście, że najważniejsza jest liga, ale ją zaczynamy dopiero za dwa tygodnie. Przygotowania ustawiliśmy jednak tak, aby mecz u nas ze Stilonem był punktem kulminacyjnym zimowych zajęć. Chcemy się porządnie sprawdzić na tle lokalnego przeciwnika z wyższej klasy i na pewno faworyta tego spotkania. Piłkarska historia już wielokrotnie pokazała, że gdzie szukać niespodzianki jak nie właśnie w bojach pucharowych.

Ostatni raz oba zespoły rywalizowały ze sobą w PP we wrześniu 2012 roku. Wtedy wygrali stilonowcy 3:1. Obecnie w Warcie możemy znaleźć byłych niebiesko-białych praktycznie na każdej pozycji, a te najbardziej znane nazwiska to 35-letni wychowanek Stilonu, filar obrony Maciej Truszczyński, Mateusz Arcimowicz czy Jakub Rosołowicz. - Może nie mamy z chłopakami z Warty jakiegoś codziennego kontaktu, ale doskonale znamy się z boiska, bo przecież Gorzów to nie jest jakieś wielkie miasto - mówił pomocnik trzecioligowca Damian Szałas. - Taka rywalizacja tylko dodaje kolorytu i myślę, że będzie fajnym przeżyciem dla kibiców. Jak ten mecz będzie wyglądał? Mam nadzieję, że wygramy i pokażemy taką dyspozycję, która pozwoli nam jeszcze o coś zawalczyć także w trzeciej lidze.

- Niech ten mecz będzie początkiem fajnej tradycji, regularnej rywalizacji Warty i Stilonu też przed startem rozgrywek - powiedział prezes warciarzy Zbigniew Pakuła. - Co jakiś czas fani będą mogli sprawdzić jak rozwija się gorzowska piłka, której codzienność naprawdę nie jest łatwa.

Na sobotnie pucharowe spotkanie na stadionie przy ul. Dąbrowskiego zostanie wpuszczonych 999 widzów, bo to będzie impreza niemasowa. Cegiełki po 10 i 5 zł uprawniające do wejścia na trybuny, można kupować w Infokiosku w galerii Askana, w biurze Warty przy ul. Mickiewicza 37 (przy stadionie lekkoatletycznym), a także w dniu meczu od godz. 12.30.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.