Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

W tym roku będzie trwał wyjątkowo krótko - jedynie dwa tygodnie, choć będzie to najprawdopodobniej okres gorący dla klubów w niższych ligach. Kluby ekstraligowe będą miały już wtedy składy swoich drużyn dopięte na ostatni guzik.

Tradycyjnie w tym roku także nie znamy wszystkich regulacji prawnych jakie będą obowiązywały w sezonie 2017. Co rusz pojawiają się pomysły i projekty, by ekstraligowe zespoły mogły mieć zawodnika oczekującego, a więc nadliczbowego, młodego seniora, który mógłby jednocześnie jeździć w najwyższej klasie rozgrywkowej oraz w drugiej lidze. Tak na dobrą sprawę nikt nie wie czy rzeczywiście to nowe rozwiązanie wejdzie w życie, ale już każdy musi mieć je na uwadze przy budowaniu składu na nowy sezon. Prezesi klubów nie znają także personalnego składu mistrzowskiego cyklu Grand Prix oraz indywidualnych mistrzostw Europy. Nie wiedzą więc, czy zawodnik, z którym negocjują będzie brał udział w tych rozgrywkach, a tym samym nie będzie mógł trenować w Polsce przed arcyważnymi meczami.

Praca włodarzy żużlowych klubów ekstraligowych jest profesją przypominającą zajęcie sapera poruszającego się po polu minowym. Zamiast rakiet, wybuchają tylko regulaminowe nowinki.

Aktywność i działalność prezesów klubów z pierwszej czy drugiej ligi to wręcz obóz przetrwania. Dzieje się tak ponieważ tak na dobrą sprawę niewiadomo w jakim kształcie i z iloma drużynami wystartuje zaplecze ekstraligi oraz czy w ogóle rozegrane zostaną rozgrywki drugoligowe. Nie zazdroszczę włodarzom żużlowym aktualnych, bardzo trudnych chwil jesiennych. Choć plotek i transferowych rewelacji w świecie mediów pojawia się bez liku, myślę, że do pierwszych przymiarek i prognoz musimy jeszcze chwilę poczekać, choć już dziś wiadomo, że mocne składy będą miały obie lubuskie ekipy, albowiem oparte będą one na skutecznych, tegorocznych filarach. Niemniej jednak bardzo jest prawdopodobne, że będziemy mieli szansę w najsilniejszej lidze świata zobaczyć w akcji energetycznych i gniewnych młokosów jak Andrzej Lebiediew, Max Fricke czy Dmitri Berge.

Niedługo ostatni poważny akord sportowy sezonu 2016 - żużlowe Grand Prix w Australii. Czy będziemy świadkami polskiego medalu w klasyfikacji generalnej? Kibice Stali Gorzów oraz całej gminy Barlinek nie mają wątpliwości. Dla Bartosza Zmarzlika wstaną wcześnie rano, by zacząć dzień od zasłużonego Mazurka Dąbrowskiego.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.