Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

W rewanżowym pojedynku, aby stalowcy zabrali dziewiąty w historii tytuł drużynowego mistrza Polski, muszą minimum odrobić ośmiopunktową stratę z toruńskiej Motoareny. Gdyby w dwumeczu wyszedł remis to złoto zostanie w Gorzowie, bo Stal była wyżej po fazie zasadniczej - wygrała tę część rywalizacji.

Od niedzielnego wieczoru, gdy tylko zakończył się mecz w Toruniu, zastanawiamy się, czy te 8 pkt to dużo? - Widzieliśmy jak ten pojedynek się układał, dlatego myślę, że na koniec każdy z nas te 41:49 brałby w ciemno - mówił Bartosz Zmarzlik, 21-letni lider Stali, który dla siebie odczarował Motoarenę, pierwszy raz był tak skuteczny, zdobył 13+2 pkt w sześciu startach. - To jest finał i jeśli nie pojedziemy porządnego rewanżu to i jednego punktu straty nie odrobimy. Mam jednak nadzieję, że choć nie będzie łatwo to u siebie jeszcze raz pokażemy klasę, a na koniec będzie zabawa na stadionie Jancarza.

Kto miałby się lepiej bawić po rewanżu, nie ma wątpliwości wychowanek Stali Piotr Świst, jeden z najsłynniejszych gorzowskich żużlowców, który właśnie ogłosił, że po 32 latach kończy karierę: - Trzeba było widzieć skwaszone miny torunian tuż po pierwszym meczu. Oni mieli jeszcze nadzieję, gdy ich drużyna wygrywała czternastoma punktami. Po 15. wyścigu słyszałem jednak tylko, że złoto jej już przegrane. Wiem, że to jest sport i wszystko może się wydarzyć. Get Well też ma swoich asów, którzy na pewno tak źle jak parę miesięcy temu [w sezonie zasadniczym Stal rozgromiła finałowego rywala 62:28] już nie pojadą. Nie widzę jednak po stronie Torunia aż takich atutów. Albo inaczej, na domowym torze o wiele większą siłę widzę po stronie gorzowian, znacznie większą niż na wygraną ośmioma punktami. Dlatego przed pierwszym meczem typowałem, że torunianie, aby poważnie myśleć o mistrzostwie, muszą wygrać chociaż 55:35.

Jeszcze dobrze nie skończył się pierwszy finał, a menadżer Get Well Jacek Gajewski już zaczął narzekać na gorzowski tor. - Dla mnie to jest oznaka strachu i słabości, nic więcej - opowiedział trener Stali Stanisław Chomski. - Komisarz przyjedzie sobie już w sobotę i super, spędzi więcej czasu z nami. A tym wystraszonym polecam zajrzeć do książki toru, jakie tam są wpisywane uwagi. Staramy się robić nawierzchnię powtarzalną i jak najlepiej się przygotować, aby w danym dniu, o tej konkretnej godzinie wszystko nam zagrało. Tak prawdę do meczu w Toruniu podeszliśmy z marszu, powiedzieliśmy sobie, że walczymy tym, co aktualnie mamy, a jak będziemy się pasować, pomyślimy na miejscu. Scenariusz na rewanż realizujemy już od trzech tygodni. Aż tyle czasu potrzebujemy, bo przy napiętym kalendarzu na trening całej drużyny w jednym momencie nie ma szans. Przedostatnią sesję odjechaliśmy w środę, a ostatnia będzie w piątek. Przecież my w sobotę na Grand Prix w Sztokholmie mamy aż czterech zawodników.

Jakiego meczu gorzowski szkoleniowiec spodziewa się w niedzielę? - Po pierwsze mam nadzieję, że torunianie jednak nie wystraszą się naszego toru. Nie wiem, bo to nie my jesteśmy specjalistami od takich historii - tak Chomski nawiązał do słynnego finału z 2013 r., gdzie Toruń odmówił startu w Zielonej Górze i przedwcześnie opuścił stadion. - Pracujemy, aby wszystko od początku zagrało, bo jeśli przewaga nie będzie topnieć, a wyścigu będą uciekać, to może zrobić się nerwowo. Nie chciałbym jednak takich negatywnych emocji, jakie widzieliśmy w 14. biegu w Toruniu. Szczęście, że wszyscy zawodnicy z tej kraksy wyszli cało, ale rywale tam zwyczajnie przesadzili. To jest tylko i aż osiem punktów, żadne medale nie zostały rozdane. To nie jest przypadek, że w finale jadą akurat te dwa zespoły. Stal Gorzów i Get Well Toruń solidnie sobie na to zapracowały. Teraz przekonamy się, co będzie górą. Zespół oparty na trzech liderach, czy moc wyrównanego składu mojej drużyny. Mój pierwszy tytuł w karierze? To liczy się najmniej. Będzie miło, ale jeśli tak się stanie to pomyślę o tym dopiero na samym końcu.

STAL GORZÓW - GET WELL TORUŃ

Niedziela 25 września, godz. 19, stadion im. Edwarda Jancarza w Gorzowie, transmisja w nSport+.

GET WELL: 1. Greg Hancock, 2. Kacper Gomólski, 3. Chris Holder, 4. Adrian Miedziński, 5. Martin Vaculik, 6. Paweł Przedpełski, 7. Igor Kopeć-Sobczyński.

STAL: 9. Niels Kristian Iversen, 10. Michael Jepsen Jensen, 11. Przemysław Pawlicki, 12. Matej Zagar, 13. Krzysztof Kasprzak, 14. Adrian Cyfer, 15. Bartosz Zmarzlik.

PROGRAM MECZÓW O MEDALE:

niedziela 18 września:

o złoto+ Get Well Toruń - Stal Gorzów 49:41

o brąz Betard Sparta Wrocław - Falubaz Zielona Góra 42:48

niedziela 25 września:

o złoto godz. 19 nSport+ Stal Gorzów - Get Well Toruń

o brąz godz. 16 nSport+ Falubaz Zielona Góra - Betard Sparta Wrocław

Podane godziny rozpoczęcia meczów to czas startu zawodników do pierwszego biegu. Próba toru z udziałem żużlowców obu drużyn rozpoczyna się 30 minut wcześniej, a prezentacja zawodników 15 minut przed pierwszym wyścigiem.

Było gorzej, ale ostatecznie Stal przegrywa z Get Well 41:49. To można odrobić! [FINAŁOWE ZDJĘCIA]


Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.