Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
A było tak: mężczyzna przyjechał do tapicera na gorzowskim osiedlu Staszica. Swego mercedesa vito zaparkował przed zakładem, tapicerowi dał kluczyki i zlecił obszycie kierownicy.

Pech chciał, że w międzyczasie na parkingu stanął mercedes sprinter.

Szef zakładu tapicerskiego przydzielił pracownikowi zadanie. Ten po pewnym czasie wziął kluczyki i zabrał się do pracy. Przed zakładem zauważył zaparkowanego sprintera. W ręku miał kluczyki do vito. Ale sprintera otworzył... Nieświadomy "włamania" przestawił auto, wymontował kierownicę i wrócił do zakładu.

Po chwili na parking przyszedł kierowca sprintera. Auto nie miało kierownicy. Mężczyzna zgłosił więc kradzież z włamaniem. Policjanci zabezpieczyli pozostawione w aucie narzędzia i rozpoczęli dochodzenie.

Zagadka rozwiązała się sama dzień później. Do tapicera przyszedł kierowca vito i zauważył, że auto nie ma obszytej kierownicy.

- Ostatecznie okazało się, że pracownik firmy pomylił auta. Nie podejrzewał, że oryginalnym kluczem będzie mógł otworzyć innego mercedesa. Właściciel zakładu przeprosił za pomyłkę i stwierdził, że usługa dla właściciela sprintera będzie darmowa - informuje starszy sierżant Grzegorz Jaroszewicz z zespołu prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Gorzowie Wielkopolskim.

Dochodzenie zostanie umorzone.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.