Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
- Żużel bardzo mi się podobał, ale tak naprawdę to ja nawet nie umiałem jeździć na rowerze - opowiadał pan Jerzy w październiku ubiegłego roku, w swoje 77 urodziny, gdy odsłaniał swoją tablicę w Alei Sław Stali Gorzów. - Wiele wydarzeń już zatarło się w pamięci, ale pierwsze ligowe złoto, tych kibiców oblegających dachy domów wokół stadionu, nie da się zapomnieć. Dziś Stal i Gorzów mają inny stadion, ale znów tu jestem z moimi kolegami z toru. I mamy tu swoje miejsce na zawsze. Takie urodziny ma się raz w życiu.

Jego wygrane wyścigi, sukcesy, medale zdobywane dla Stali na zawsze pozostaną w naszej pamięci. Jerzy Padewski przeszedł z gorzowską drużyną drogę od drugiej ligi do ekstraklasy, był czterokrotnym drużynowym mistrzem Polski, sześć razy zdobywał również srebrne ligowe medale. Po zakończeniu kariery wielu z nas miało okazję go spotkać jako kierowcę taksówki...

Pamiątkowa tablica dla 77-letniego mistrza ze Stali


Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.