Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Złote lata 1973, 1975, 1976, 1977, 1978, 1983... Mieczysław Woźniak był częścią wielkiej żużlowej potęgi z Gorzowa, raz za razem wygrywającej w Drużynowych Mistrzostwach Polski. W 1982 r. przez kilka miesięcy był rekordzistą domowego toru z czasem 69,6 s. My jednak na zawsze zapamiętamy go z szalonego finału indywidualnych mistrzostw kraju w 1979 roku. Kibice spędzili na stadionie przy Śląskiej wiele godzin, bo zawody były przerywane przez opady deszczu. Organizatorzy byli jednak zawzięci, zawodnicy walczyli do końca, dlatego turniej pojechał aż do wyścigu dodatkowego, gdzie mający po 13 pkt Woźniak i walczący już wtedy dla Wybrzeża Gdańsk gorzowski wychowanek Zenon Plech bili się o złoto. - Nie miałem szczęścia, to Zenek trafił na tor bliżej krawężnika, a nawierzchnia wtedy była już w tak kiepskim stanie, że o mijaniu po trasie nie było mowy - opowiadał były żużlowiec Stali. - Tytuł mistrzowski wziął ktoś inny, ale ja również przeżyłem piękny moment w swojej karierze, zresztą było ich więcej.

W przyszłym roku Stal będzie obchodziła 70-lecie istnienia. - I to właśnie m.in. zawodnicy z gorzowskiej Alei Sław tworzą piękną historię klubu, ubarwiają ją swoimi medalami, sukcesami - mówił prezes klubu Ireneusz Maciej Zmora. - Mieczysław Woźniak odsłania ósmą tablicę. Chcemy, aby regularnie przybywały na koronie stadionu kolejne, bo przecież dorobek naszych żużlowców jest naprawdę imponujący.

Woźniak cały czas jest przy żużlu, aktualnie trenuje najmłodszych w GUKS Speedway Wawrów. - Teraz jak już masz swoją tablicę to możesz skupić się na robocie i mam nadzieję, że niedługo podeślesz nam do Stali paru kolejnych Zmarzlików - śmiał się Ryszard Dziatkowiak, kolega z toru pana Mieczysława. To już stało się piękną tradycją, że w tych wyjątkowych chwilach temu wyróżnionemu, który ma niepowtarzalną szansę przymierzyć, czy odlew jego dłoni idealnie pasuje, towarzyszą inni mistrzowie ze Stali. Tablicę pana Mieczysława ufundowali Michał Gabryś, Sebastian Komarnicki, Waldemar Głuszek i Rafał Wiśniewski.

Oprócz Woźniaka swoje tablice na koronie stadionu im. Edwarda Jancarza mają również Jerzy Rembas, Bogusław Nowak, Zenon Plech, Jerzy Padewski, Andrzej Pogorzelski, Mieczysław Cichocki i Tomasz Gollob.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.