Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

35-letni szkoleniowiec podejmując się w kwietniu utrzymania Stilonu w trzeciej lidze zadeklarował, że jeśli nie podoła temu zadaniu to zweryfikuje swoje marzenia, wręcz wycofa się z piłki. Na szczęście nic takiego nie miało miejsca, a Adam Gołubowski jest z nami także w czwartej lidze, jego misja jest już znacznie poważniejsza. Jeden z najzdolniejszych trenerów młodego pokolenia - taką opinię miał nie tylko w Szczecinie, gdzie pracował - ma plan dłuższy niż na jeden sezon. Nie skupia się na seniorskim zespole, ale także pomaga rozwijać stilonowską akademię. - Bardzo dobrze tu się czuję, dogaduję się z ludźmi z zarządu klubu, być może w styczniu przeprowadzę się do Gorzowa - opowiadał Gołubowski. - Mieliśmy się utrzymać w trzeciej lidze i nadal bardzo boli, że to się nie udało. Kolejny sezon mieliśmy przeznaczyć na budowanie zespołu, który za rok podejmie walkę o awans. Teraz te plany zmieniliśmy. Przygotowujemy się do natychmiastowego powrotu wyżej. Zakładam, że pewnie wywalczymy awans i po uzupełnieniu składu trzema, może czterema zawodnikami, zaraz ruszymy jeszcze wyżej, po drugą ligę dla Stilonu. Ja piłkę tutaj widzę nawet w pierwszej lidze, do tego wszyscy powinniśmy ambitnie dążyć. Bardzo chciałbym w tym marszu w górę uczestniczyć.

Po spadku skład drastycznie się nie zmienił. 36-letni Krzysztof Kaczmarczyk rok temu jeszcze biegał po boiskach ekstraklasy, zimą wrócił do Gorzowa i w czwartej lidze Stilonu też się nie wstydzi. - Coś tu wszyscy zawaliliśmy i teraz trzeba szybko to naprawić - mówił doświadczony piłkarz. - Dlatego tylu nas tu zostało, cały czas chcemy coś z gorzowską drużyną osiągnąć. Na razie wyszedł krok w tył, ale teraz nie ma odwrotu, musimy zrobić dwa naprzód. Twierdzę, że kadrowo i na boisku jesteśmy jeszcze mocniejsi niż w trzeciej lidze. Moja gra na stoperze? Faktycznie trener mnie próbował na tej pozycji i myślę, że tak zostanie również w sezonie. Dla mnie to nie nowość, bo gdy brakowało zawodników, tam grywałem już parę lat temu w Polonii Słubice. Tak to już jest, że im człowiek starszy, tym występuje bliżej bramki. Między słupkami na pewno nie stanę, ale w obronie postaram się dać tej drużynie wszystko co mam najlepsze.

W sobotę o godz. 17 na stadionie przy ul. Olimpijskiej stilonowcy zmierzą się z Santosem Świebodzin. - Uczciwie przyznaję, że niewiele wiem o przeciwniku - powiedział Gołubowski. - Słyszałem, że to fajny zespół też z ambicjami. Zresztą w naszej lidze ma być kilka zespołów wiodących. To dobrze, bo w ten sposób będą nawzajem odbierać sobie punkty. Przede wszystkim chcemy patrzeć na siebie, na nasz sposób gry. Wielkiej tajemnicy tu nie ma, każdego rywala na tym poziomie musimy zdominować, zaatakujemy wysokim pressingiem, a niech rywale się martwią i przygotowują się jak temu zaradzić. Będzie wiele spotkań do pierwszego gola? Pewnie tak, byle stwarzać sytuacje bramkowe. Nabraliśmy już tyle pewności siebie, a zawodnicy mają takie umiejętności, że będziemy je wykorzystywać - zakończył trener gorzowskiego zespołu.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.