Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Leszczynianie szansę na czołową czwórkę wprawdzie zachowali, ale nie postawiłbym na to większych pieniędzy. Jeśli Pawlicki i Kildemand zdecydowanie się nie poprawią, to powtórzy się sytuacja z ubiegłego roku, kiedy to mistrz Polski - wtedy to była gorzowska Stal - nie znalazł się w fazie play-off, a do tego stalowcy do końca musieli walczyć o pozostanie w ekstraklasie.

Dwie pierwsze pozycje zajmują lubuskie kluby. Na czele od wielu tygodni drużyna Stali Gorzów. Na drugie miejsce wyszedł po ostatnich spotkaniach Falubaz Zielona Góra, który pod wodzą "Wielkiego Maga", czyli Marka Cieślaka odzyskuje siły, a jak dojdą do zespołu Aleksandr Łoktajew i być może Jarosław Hampel, to mamy gotowych finalistów fazy play-off 2016.

Trzeci jest Toruń, ale ani miejsce, ani zdobycz punktowa nie są dla tego zespołu powodem do dumy, bo żużlowcy Get Well jadą byle jak, biorąc pod uwagę swoje siły i plany. O czwarte miejsce w półfinale do końca powinny walczyć trzy zespoły - Grudziądz, Wrocław oraz Leszno. Grudziądz to ligowy dziwoląg, bo zespół jedzie świetnie tylko u siebie. Nazwiska ma zacne (Antonio Lindback, Tomasz Gollob, Artiom Łaguta, Krzysztof Buczkowski i Rafał Okoniewski), a na wyjazdach nie podejmuje walki. Zdarza się i tak, że Gollob z Okoniewskim nie potrafią zdobyć na przeciwnikach choćby punktu. Wrocław jeździ ambitnie, choć bez swojej młodej gwiazdy - Maksyma Drabika. Jeśli ten talenciak powróci do ścigania w końcówce rundy, to właśnie im daję największe szanse na czwartą lokatę, ale w play-off sukcesów już im nie wróżę.

W barażach weźmie udział Rybnik, choć wcale nie jest pewne, że znajdzie w nich przeciwnika. Na zapleczu ekstraligi nie ma chętnego na barażowanie, bo Daugavpils w tym roku nie jest zbyt silny, a poza tym Łotysze wiedzą, że wygranie barażu może i tak nic nie dać, bo znowu władze polskiego żużla rzucą Lokomotywie kłody pod nogi, tak jak to już wcześniej bywało. Z ligi spada i to z hukiem tarnowska Unia. Zasłużenie. Sam Janusz Kołodziej to za mało nawet na pierwszą ligę. Mam nadzieję, że tarnowian zastąpi Orzeł Łódź, co jest ciekawe i dobre dla żużla, bo to zespół z ekstraligową historią sięgającą lat pięćdziesiątych. (kiedyś ekipa z tego miasta nosiła nazwę Tramwajarz).

W Gorzowie bądźmy uważni w ostatnich meczach i półfinałach play-off, a potem szykujmy się na mecze o złoto z Falubazem. To najlepsze co w polskiej żużlowej ekstralidze może się zdarzyć.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.