Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzów i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Ulubieniec gorzowskiej publiczności, który po latach posuchy w Falubazie znakomicie rozwinął się sportowo w Gorzowie, w tym roku nie imponuje szybkością. Choć ligowe występy go bronią, bo w szwedzkiej Elitserien pod względem średniej przegrywa tylko z Bartkiem Zmarzlikiem, w rozgrywkach brytyjskich minimalnie lepszy jest jedynie Jason Doyle, a w barwach Stali legitymuje się trzynastą średnią w polskiej lidze, widać że brakuje mu błysku. Najlepiej zaobserwować to na przykładzie zawodów elitarnego cyklu Grand Prix, gdzie po przegranych startach Iversen robi co może, ale przygrywa zazwyczaj o metr czy dwa ważne wyścigi, decydujące o awansie do półfinałów czy finału.

Rozczarowanie Duńczyka zostało pogłębione faktem, iż po rozebraniu sprzętu po mistrzowskich zawodach w Cardiff "Puk" ze swojego baku wyciągnął dwie gąbki. Choć o sabotażu mowy być nie może, Iversen jest sprzętowo pogubiony. Słabe starty, a w konsekwencji nieznacznie przegrywane na dystansie wyścigi spowodowały, iż w GP Niels zajmuje przedostatnie miejsce. Wyprzedza jedynie "czerwoną latarnię" mistrzowskiego cyklu - Brytyjczyka Chrisa Harrisa.

Czy Duńczyk podczas przerwy znajdzie receptę na lepsze występy? Pora poeksperymentować chyba z silnikami od nowego tunera. Jednostki od Antona Nischlera są szybkie, ale ustępują czołowym zawodnikom na świecie. Co ciekawe, podobne problemy ostatnio w szwedzkiej lidze przeżywa korzystający także z usług Niemca Piotr Protasiewicz. Receptę na szybsze silniki, po kryzysie na początku sezonu znalazł Matej Zagar, teraz pora na Nielsa Iversena.

W obozie Falubazu tymczasem odliczanie do ważnego meczu w Tarnowie. Wygrana miejscowej Unii spowoduje, iż ekipa z Mościc zrobi milowy krok do utrzymania się w żużlowej elicie, zwycięstwo Zielonej Góry oznaczać będzie pewny występ w play-off dla ekipy z Winnego Grodu. Choć Marek Cieślak nie może mieć spokojnej głowy z powodów kadrowych, dla Falubazu chyba nadchodzą lepsze czasy. Już za kilkanaście dni upłynie wszak orzeczona roczna karencja, nałożona na Aleksandra Łoktajewa, a pierwsze kółka w Danii kręcił już Kenni Larsen. Walka o wyjściowy skład drużyny spod znaku "Myszki Miki" zapowiada się więc w końcówce lipca emocjonująco.

Na razie wszystko wskazuje na to, iż dwie lubuskie pojadą w play-off. Czy trafią na siebie w półfinale? Wiele o końcowej kolejności drużyn w tabeli wyjaśni się po zaległych występach Falubazu w tym tygodniu - w piątek w Tarnowie oraz w niedzielę w Rybniku.

Gorzowianie muszę czekać do ostatniego dnia lipca, kiedy to podejmą ekipę aktualnego indywidualnego mistrza świata Taia Woffindena. Pojedynki Brytyjczyka z naszym Bartoszem Zmarzlikiem powinny rozgrzać do białości zgromadzonych na stadionie im. Edwarda Jancarza fanów.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.