Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Wygrana, nawet bardzo wysoko z tarnowskimi "Jaskółkami", nie zmaże jednak grudziądzkiego blamażu. Tam zostaliśmy rozbici w pył przez żużlowych weteranów, którzy gdyby nie zawirowania organizacyjne innych klubów, w ekstralidze w tym roku by nie jeździli. Do dziś bolą zęby, gdy ogląda się wyczyny zagubionego i agresywnego na torze Krzysztofa Kasprzaka, fatalny występ Nielsa Kristiana Iversena, czy bezbarwną jazdę Michaela Jepsena Jensena.

Zimny, kujawsko-pomorski prysznic powinien jednak dobrze podziałać na żółto-niebieskich. Porażka w Grudziądzu ostudziła apetyty wszystkich gorzowian, którzy po serii zwycięstw zakładali na szyje swoich ulubieńców złote medale DMP 2016. Na szczęście punkty, które nam uciekły nie decydują o niczym. Zwycięstwo z Tarnowem powinno przypieczętować nam awans do rundy play-off. Tam wszystko zacznie się od nowa.

Osłabione "Jaskółki" nie przyjeżdżają jednak do Gorzowa, by oddać nam punkty bez walki. Znajdują się w bardzo trudnej sytuacji, co może wyzwolić w nich dodatkowe, niespodziewane pokłady ambicji i woli walki. Na torze zobaczymy wszak Janusza Kołodzieja, który choć nigdy nie prezentował się na "Jancarzu" choćby w połowie tak jak na swoim, długim, betonowym torze w Mościach, to jest zawodnikiem, który niemal w pojedynkę może rozstrzygnąć losy meczu. W ostatnim, czwartkowym spotkaniu ligowym tarnowian na torze w Rybniku wykręcił 16 oczek. Solidni Kenneth Bjerre i Leon Madsen zawsze mogą zapunktować na bardzo wysokim poziomie i nie będzie to niespodzianka dla nikogo, kto na żużlu się zna. Wszystko więc będzie zależało od bezbarwnych i chimerycznych do tej pory Mikkela Michelsena oraz dobrze znanego w Gorzowie Piotra Świderskiego. Zdobyte na rywalach punkty Patryka Rolnickiego czy Arkadiusza Madeja byłyby wielką niespodzianką. Taką samą jak ich spektakularne podwójne zwycięstwo w wyścigu młodzieżowców w meczu z gorzowianami, który odbył się zaledwie dwa tygodnie temu. Gdyby w składzie Unii był nieodżałowany Krystian Rempała, niedzielny mecz zapowiadałby się arcyciekawie.

Być może nasz najbliższy pojedynek będzie tym najważniejszym meczem na przełamanie dla jeżdżących ostatnio do tyłu Adriana Cyfera i Jensena. Miejmy nadzieję, że w końcu pokażą to, na co wszyscy czekamy od inauguracji tegorocznych rozgrywek. Prawdziwy test dla tej dwójki oraz pozostałych naszych orłów już w sierpniu - podczas meczu w Toruniu i derbowego rewanżu z Zieloną Góra. Póki co trzymajmy kciuki, by trzon naszej drużyny startujący już w sobotni wieczór na stadionie Markety w Pradze, podczas mistrzowskiego cyklu Grand Prix, szczęśliwie i w całości stawił się w Gorzowie, by zmierzyć się z ekipą z Małopolski.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.