Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Lider żużlowej ekstraklasy pojedzie na krótkim, betonowym torze, przeciwko doskonale dopasowanym i bardzo doświadczonym zawodnikom. Niby kujawsko-pomorski tor nie jest zagadkowy, wiadomo, że najważniejszy jest start, wąskie wejście w pierwszy łuk i jazda po orbicie na drugim wirażu, a co mecz w Grudziądzu, to nawet najwięksi mają na nim problem.

Tym razem naprzeciwko armii trenera Stanisława Chomskiego wyjedzie bardzo równy zespół na czele z odrodzonym Antonio Lindbackiem, Artiomem Łagutą, Krzysztofem Buczkowskim oraz Tomaszem Gollobem.

W przeszłości w pięknie położonym nad Wisłą bywało różnie - wygrywaliśmy tam wysoko ale i także przegrywaliśmy sromotnie (1996 rok i starty na chorągiewkę po awarii prądu). Doskonale pamiętam także pierwszoligowe spotkanie Stali Gorzów w Grudziądzu, które przegraliśmy 44:46 po kapitalnym meczu Niemca Christiana Hefenbrocka, który w sześciu startach zdobył komplet - 16+2 pkt.

W zeszłym roku gorzowianie polegli w Grudziądzu różnicą dziesięciu oczek. Myślę, że w tym sezonie nie jest to możliwe. Nasz zespół jest rozpędzony, szalenie skuteczny i bardzo energetyczny w parku maszyn. Ostatnie utarczki Krzysztofa Kasprzaka z Przemysławem Pawlickiem czy Mikkelem Michelsenem przypominają wydarzenia z wielkiego, mistrzowskiego 2014 roku i wydarzeń z parku maszyn w Lesznie.

Nie mniej atrakcyjny mecz odbędzie się w Zielonej Górze, gdzie Falubaz czeka arcyważne spotkanie z podnoszącymi się z kolan "Aniołami" z Torunia. Get Well Toruń przyjeżdża do Winnego Grodu w najmocniejszym składzie i po trzech przekonywujących zwycięstwach. Falubaz tym razem już bez dobrodziejstwa w postaci zastępstwa zawodnika przeciwstawi się "Krzyżakom" sprawdzonym składem z jedną niespodzianką - debiutantem w ekstralidze Justinem Sedgmenem. Australijczyk do tej pory nie miał szczęścia w polskich rozgrywkach. Choć swego czasu mocno zachwalał go Leigh Adams, nie przebił się w Unii Leszno i nie zagościł też na długo w łotewskim Daugavpils. Tym razem ma być inaczej. Podstawiony przez klub sprzęt oraz tydzień pieczołowitych treningów pod czujnym okiem trenera Marka Cieślaka mają przynieść efekt. Czy znów trenerski nos "Polewaczkowego" nie zawiedzie? Sedgmen, który jest startowcem, może wystrzelić jak diabełek z pudełka niespodzianki, szczególnie na torze przy W69. Myślę, że stanowi ciekawą alternatywę dla wcale nie lepszych, a kuszonych przez Falubaz Troya Batchelora, Artura Mroczki czy Martina Smolińskiego. Cieślak robi co może, by Falubaz wjechał do play-off. By to zrobił koniecznie musi pokonać Get Well Toruń.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Jak niepokonany lider poradzi sobie na betonie?


Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.