Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze "Wyborczej" bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Zmarzlik gromi rywali nie tylko w Polsce, ale także w szwedzkiej Elitserien. Wystarczy sięgnąć do jego najświeższych występów - kompletu punktów w starciu gorzowskiej Stali z Drużynowym Mistrzem Polski z ubiegłego roku Unią Leszno czy wtorkowego wyniku jego Elit Vetlandy, dla której w meczu wyjazdowym w Mallili zdobył w sześciu biegach szesnaście "oczek". Zmarzlik, pomimo swojego bardzo młodego wieku jest niekwestionowanym liderem swoich drużyn, i to na jego barkach spoczywa ciężar odpowiedzialności za wynik.

W Gorzowie znowu kibice mają dla kogo chodzić na żużel. W latach siedemdziesiątych tłumy na stadion przy ul. Śląskiej przyciągał młody i energetyczny Zenon Plech, na przełomie lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych kibice chodzili dla walecznego Piotra Śwista, a obecnie takim magnesem jest młody Zmarzlik. Młodziak z zachodniopomorskich Kinic swoimi wynikami i nieszablonowymi atakami wywalczył sobie awans do elitarnego cyklu Grand Prix i wypracował u swoich rywali wielki szacunek. Z potężnym uznaniem o naszym młodzieżowcu wypowiadają się najwięksi - Greg Hancock, Nicki Pedersen czy Tomasz Gollob.

Co najbardziej wartościowe Zmarzlik rozwija się harmonijnie nie tylko z roku na rok, ale nawet z wyścigu na wyścig. Tegoroczne znakomite wyniki nie są dziełem przypadku czy trafionej partii silników, dzięki którym odjeżdża swoim rywalom. To efekt miłości do czarnego sportu, niewiarygodnego talentu, wielkiej pracy i mądrej rodzinie. Wielkie sezony i najlepsze wyniki w polskiej ekstraklasie mieli m.in. Andreas Jonsson w barwach Polonii Bydgoszcz czy Ryan Sullivan w Toruniu. Dziś już niewielu o tym pamięta. Zmarzlik może zdominować żużel na świecie jeśli tylko będzie podążał uparcie wytyczoną przez siebie i najbliższych własną drogą. Jest młody i wciąż głodny sukcesów.

Dziwią mnie malkontenci, jakich w naszym żużlowym światku niemało, którzy narzekają na występy Zmarzlika w cyklu Grand Prix. Dotychczas w dwóch tegorocznych rundach jeździł dobrze, choć pechowo. I w Grand Prix Polski oraz rundzie rozegranej w Słowenii mógł być w finałach, zabrakło niewiele. Punktu, jednego przemyślanego ataku, szczęścia. Jestem pewny, że kolejne występy w elitarnym cyklu spod znaku BSI przyniosą nam niezapomniane emocje i wiele radości. Już teraz warto rezerwować bilety na gorzowską rundę 27 sierpnia.

Póki co przed nami nadrabianie ligowych zaległości. Po niedzielnym meczu piłkarskiej reprezentacji Polski z Irlandią Północną podczas Euro 2016, o godzinie. 20 na torze w tarnowskich Mościcach rozpocznie się spotkanie naszej Stali z będącą nadal w żałobie po świętej pamięci Krystianie Rempale Unią Tarnów. Czy Janusz Kołodziej i spółka zdołają pokazać na torze plecy naszemu rozpędzonemu Bartoszowi Zmarzlikowi? Wątpię.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.