Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

To, że Bartosz Zmarzlik pojedzie znakomicie było pewne, ale za klasę, jaką pokazał krytykowany przeze mnie nieustannie przez ostatni rok Krzysztof Kasprzak - chylę czoła. Widziałem nie dziesiątki, ale setki wyjazdowych meczów Stali i takiej piorunującej końcówki sobie nie przypominam.

Na gorzowskim torze podobny, mecz i owszem zdarzył się. Było to w 2000 roku kiedy to do Gorzowa przyjechał Włókniarz Częstochowa z Markiem Loramem, Rune Holtą, Sławomirem Drabikiem, Tomaszem Jędrzejakiem i "naszym" Mariuszem Staszewskim. A my jechaliśmy bez Jasona Crumpa. Po 10. biegach przegrywaliśmy dziesięcioma punktami i kibice zaczęli wychodzić ze stadionu nie wierząc w sukces. I stało się - ostatnich pięć wyścigów Stal wygrała i to w porywającym stylu 23 do 7, a wszystkie biegi nominowane (wtedy było ich trzy) - podwójnie. Po 15. biegu, zwycięskim dla Piotra Śwista, zszedł on z motocykla, uklęknął na torze i dziękował niebiosom za przychylność. Moim cichym bohaterem był Tomasz Cieślewicz, który przepięknie rozprowadził bieg numer 14, zamykając przy bandzie Drabika, wypuszczając przed siebie Piotra Palucha, a następnie po ciężkiej walce wyprzedzając Jędrzejaka. Ten mecz oglądam razem ze szwagrem Sławkiem Jachem zawsze po wigilijnej kolacji, bo nic tak nie nastraja optymistycznie na cały następny rok. Teraz dojdą pewnie ostatnie biegi z Leszna.

Jeśli zaś chodzi o przeniesiony z piątku na niedzielę mecz z Grudziądzem na naszym stadionie to sądzę, że może być ciekawie, ale nie dlatego, że uważam Grudziądz za jakąś siłę, a wynik za niepewny. Oni mają trzech zawodników, którzy są w stanie zdobyć po 10 punktów - Antonio Lindbacka, Artioma Łagutę i Krzysztofa Buczkowskiego, ale za to ich druga linia (Okoniewski i Gollob) na wyjazdach to dramat. No i nie mają juniorów, którzy na bardziej wymagającym torze umieliby prosto utrzymać się na motorze. Warto będzie zobaczyć mecz właśnie dla grudziądzkiej drugiej linii, bo a nuż Gollob i Okoniewski przypomną sobie występy w gorzowskim zespole w swoim najlepszym okresie i obudzi się w nich lew, albo chociaż lwiątko. Siłą gorzowian będzie równy skład, w którym każdy z zawodników powinien wygrać choć jeden bieg. Ale pamiętając Lindbacka z Memoriału Edwarda Jancarza, warto też przyjść dla niego, bo takich fighterów w światowym żużlu nie ma zbyt wielu.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.