Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Występującej również w okręgówce Warcie Gorzów piłkarze Stilonu strzelili cztery gole, teraz Spartakowi na boisku w Maszewie (tam odbył się mecz 1/4 lubuskiego Pucharu Polski) zaaplikowali pięć bramek. I faktycznie nie było w tym większej niespodzianki, bo nasi trzecioligowcy już kolejny sezon są piłkarską atrakcją w środku tygodnia w okolicznych miasteczkach, zamiast treningu, dają się sprawdzić zawodnikom z niższych klas. Mają szansę znów dotrzeć aż do finału, być może ponownie sięgną po tytuł i latem zagrają pucharowy mecz lub mecze na szczeblu centralnym. Tak naprawdę jednak nie o takie triumfy stilonowców nam chodzi. Niektórzy żartowali, że wybrali się na mecz ze Spartakiem, aby zobaczyć jak Stilonu tej wiosny wygrywa. Niestety coś w tym jest, widzimy potencjał, a wyników brak...

Nowy trener Adam Gołubowski, od pierwszej chwili dający się poznać jako człowiek otwarty i dużej wiary w to, co robi, drugi tydzień próbuje znaleźć złoty klucz do gorzowskiego zespołu, który pomoże nam cudownie się podnieść i zacząć gonić czołówkę, na koniec nagrodzoną pozostaniem w trzeciej lidze. Na dłużej chyba będziemy oglądać Stilon z Łukaszem Maliszewskim na szpicy, mającym tak zamącić w głowie obrońcom, że wykorzystają to skrzydłowi. Michałowi Chyrkowi - dwa gole - szkoleniowiec Stilonu kazał... więcej się uśmiechać, a np. młodego Daniela Mrozka (radził sobie po obu stronach obrony) bardzo pochwalił.

Może trochę niepokoić, że gorzowianie, póki gospodarze mieli siły, nie zachwycali w ofensywie. Widzieliśmy, że uczą się nowego ustawienia i trzeba przyznać, że z czasem jakby ta maszyna się rozkręcała. Pamiętajmy jednak, że to był rywal z okręgówki. W sobotę z liderem dolnośląsko-lubuskiej trzeciej ligi Górnikiem Wałbrzych (przegraliśmy 0:2) nasz atak właściwie nie istniał...

Do pucharowych rozgrywek wrócimy w maju, w półfinale Stilon zagra na wyjeździe z Falubazem II Zielona Góra. Teraz wszystkie oczy i myśli są już zwrócone na sobotę i na ligowy występ gorzowian w Żmigrodzie. Jak ważne to będzie starcie, świadczy też skład, jaki wybiegł na pojedynek z Deszcznem. Zmiany były, ale wcale nie aż tak wiele. Było widać, że te 90 minut zostało wykorzystane do ćwiczenia nowych ustawień i schematów. Nowych sposobów na sforsowanie obrony przeciwników. - Plan jest jasny, z Piastem absolutnie nie możemy sobie pozwolić na porażkę. Wierzę, że zespół tam ruszy z miejsca i dalej punktowo będzie już tylko lepiej - przyznał Gołubowski.

SPARTAK DESZCZNO - STILON GORZÓW 0:5 (0:2)

BRAMKI: Chyrek dwie (32., 82.), Maliszewski (43.), Świtaj (47.), Mrozek (58.)

SPARTAK: Gireń - Reczulski, P. Dębski, Wojciechowski (63. min Kraus), K. Dębski - Żłobiński (46. min Soszka), Krawczyk (63. min Podolski), M. Wiśniewski, Grzechowiak (46. min Wróbel), Wieczorek - Szkuta.

STILON: Rosa (24. min Wolarek) - Mrozek, Mazalon, Ogrodowski (38. min Gruszecki), Gołdyn - Chyrek, Somrani (46. min F. Wiśniewski), Świtaj, Kaczmarczyk, Nowak (64. min Jakubowski) - Maliszewski.

ĆWIERĆFINAŁY LUBUSKIEGO PUCHARU POLSKI:

wtorek: Falubaz II Zielona Góra - Syrena Zbąszynek 3:1;

środa: Spartak Deszczno - Stilon Gorzów 0:5, Budowlani II Lubsko - Formacja Port Mostki 0:1, Falubaz Zielona Góra - Piast Karnin w rzutach karnych awans gospodarzy (w meczu 2:2).

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.