Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

"Eddy" - rocznik 1946 - licencję żużlową zdobył dopiero w wieku 19 lat. Kazimierz Wiśniewski, który jako pierwszy wypuścił młodego adepta na tor, już po obserwacji kilku okrążeń wiedział, że ma do czynienia z nieprzeciętnym talentem.

Goeteborg, Rybnik, Wrocław

Rozpoczynający wielką karierę żużlowiec, już na początku sportowej drogi zyskał szacunek starszych kolegów. Jancarz błyszczał nienaganną techniką, nigdy nie przesadzał z brawurą, szanując kości rywali na torze.

W 1968 roku Jancarz wystartował w eliminacjach do indywidualnych mistrzostw świata. Z każdą kwalifikacją spełniał się jego sen o występie wśród 16 najlepszych zawodników globu. Jak będzie w finale, co pokaże młokos z Gorzowa, który do tej pory nic w wielkim żużlu jeszcze nie zdziałał? W pierwszym starcie stalowiec przywiózł tylko punkt, ale jak przyznawał później, wyrzucił z siebie całą tremę. W następnych wyścigach uzbierał jeszcze 10 pkt, tyle samo, co Rosjanin Kurylenko. Baraż o brąz był jego! Na podium 22-latek z Polski stanął obok legendarnych Nowozelandczyków - Ivana Maugera i Barry Briggsa.

Rok później dla Jancarza znalazło się miejsce w zespole na finał DMŚ w Rybniku. Gorzowianin zdobył 11 pkt na 12 możliwych, a biało-czerwoni niespodziewanie zabrali złoto, wyprzedzając faworyzowanych Anglików.

W 1975 roku Wrocław gościł siedem najlepszych par świata. Polskę reprezentowali Jancarz i Piotr Bruzda. Kibice byli realistami. Do mistrzowskiego tytułu kandydowali Anglicy i Szwedzi, a dla gospodarzy rezerwowano czwarte miejsce. "Eddy" pojechał jednak wspaniale, jakby tego jednego dnia chciał całkowicie zaprzeczyć, że świat odjechał nam sportowo i sprzętowo. Przegrał tylko ze Szwedem Michankiem, dwa razy pilotował jadącego na pierwszym miejscu kolegę z pary. Biało-czerwoni zajęli drugie miejsce, złoto przegrali o jeden punkt.

Liga polska, liga angielska

W kraju Jancarz, przez lata zdecydowany lider Stali, wywalczył wraz z kolegami aż 16 medali w lidze - siedem złotych, osiem srebrnych i jeden brązowy. W 1975 i 1983 roku stawał na najwyższym stopniu podium IMP. Ten pierwszy z finałów był wyjątkowy, bo w Częstochowie walczyło aż siedmiu stalowców. "Eddy" wygrał z kompletem punktów.

W latach 1977-82 startował w Wimbledonie Londyn. Występy w lidze angielskiej, wtedy najmocniejszej na świecie, pozwalały na stały kontakt z najlepszymi. W pierwszym roku Jancarz przywoził średnio prawie 10 pkt na mecz. Była to jedna z największych zdobyczy po jaką udało się kiedykolwiek sięgnąć Polakowi na brytyjskich torach.

Włoski dramat

W 1984 r. Jancarz przeżywał drugą młodość. Znów miał jechać w finale IMŚ, także był podporą polskiej kadry w rywalizacji drużynowej, fantastycznie dalej ścigał się w lidze. Aż do feralnego 9 sierpnia. Na domowym torze "Eddy" wraz z innymi sprawdzali się w meczu z reprezentacją Włoch. Zawodnikami na dorobku, ale uzbrojonymi w świetne motocykle GM, nad którymi do końca nie potrafili zapanować. W dziesiątym wyścigu na drugim wirażu doszło do okropnego wypadku. Jancarz walczył o życie, natychmiast został przewieziony do kliniki w Poznaniu.

Jeden z najlepszych polskich żużlowców zdołał wrócić do jazdy, ale to już nie było to samo. W 1986 roku zaprosił światowe sławy do Gorzowa i Ostrowa na turnieje pożegnalne. Wręczył Piotrowi Świstowi symboliczny plastron, przekazał stery w Stali młodemu następcy...

Na torze wielki mistrz, perfekcjonista. W życiu niestety zupełnie bezradny, jakby bez sportu nie było dla niego świata. Alkohol, rozwód, burdy, przemoc domowa. Tragiczna śmierć 11 stycznia 1992 roku. I pytanie stawiane do dziś: czy tego można było uniknąć?

Znów jadą dla niego najlepsi

"Edward Jancarz na zawsze pozostanie w pamięci gorzowian jako wzór sportowca" - te słowa usłyszeliśmy na jego pogrzebie i pół roku później podczas pierwszego memoriału, poświęconego pamięci znakomitego żużlowca.

- Na torze i w parkingu był mi jak ojciec - opowiadał Jerzy Rembas, jeden z najlepszych zawodników w historii gorzowskiego żużla. - To był pierwszy zawodowiec wśród amatorów. Swoją dbałością o każdy szczegół zaraził nas wszystkich - wspominał kolejny przyjaciel Jancarza z toru Bogusław Nowak.

22 lata startów w jednym zespole. Ani przez chwilę nie przeszła mu przez głowę myśl, aby opuścić Gorzów. Za to uwielbiali go kibice. - Edek na torze był z nas największy - stwierdził Nowak. - W życiu był jednak samotny i chyba nieszczęśliwy. Brakowało wokół niego ludzi, którzy podaliby rękę, pomogli w kłopotach. Wszedł w zakręt, z którego nie potrafił już wyjechać.

- Ja go oceniam jako sportowca. W życiu może sobie nie potrafił poradzić, ale takie są ludzkie losy - mówił mecenas Jerzy Synowiec, były prezes Stali, wielki fan żużla, jeden z tych, którzy wystawili Jancarzowi pomnik. - Do każdego z wielkich można by mieć jakieś zastrzeżenia. Nigdy nie zapomnę jego zakończenia kariery w 1986 roku. Na jeden jego wyścig przyszło na stadion kilkanaście tysięcy ludzi. Zobaczyć go, pożegnać, popatrzeć, jak ostatni raz jedzie.

Memoriałowe ściganie wraca do łask, w najbliższą niedzielę zobaczymy jego 13. edycję. - Jancarz jak nikt sobie na taki turniej zasłużył i cieszę się, że znów memoriał się odbędzie. Te zawody powinny być najważniejsze dla żużlowego Gorzowa - powiedział Piotr Świst, który właśnie symboliczny plastron Stali przekazał kolejnemu utalentowanemu młokosowi - Bartkowi Zmarzlikowi.

Trofea Edwarda Jancarza

Świat - Indywidualne Mistrzostwa Świata: 10 występów w finałach, 1 medal brązowy w 1968 r.; Mistrzostwa Świata Par: 7 startów w finałach, 4 medale - 2 srebrne w latach 1975 i 1980 oraz 2 brązowe w 1979 i 1981 r.; Drużynowe Mistrzostwa Świata: 9 występów w finałach, 7 medali, złoty w 1969 r., 2 srebrne w latach 1976 i 1977 oraz 4 brązowe (1968, 1971, 1978 i 1980).

Polska - Indywidualne Mistrzostwa Polski: 10 występów, 6 medali, 2 złote w latach 1975 i 1983, srebrny w 1974 r. oraz 3 brązowe (1968, 1976 i 1981); Ekstraklasa w barwach Stali Gorzów 16 medali, 7 złotych (1969, 1973, 1975-78, 1983), 8 srebrnych (1965-66, 1968, 1971, 1974, 1979, 1981, 1984), jeden brązowy (1982).

Jancarz trzykrotnie wygrywał także w Złotym Kasku (1969, 1972, 1975), dwa razy był drugi (1973, 1976) i raz trzeci (1974). W 1967 r. zwyciężył w Srebrnym Kasku.

OBSADA 13. MEMORIAŁU EDWARDA JANCARZA:

1. Peter Kildemand (Fogo Unia Leszno), 2. Piotr Pawlicki (Fogo Unia), 3. Martin Vaculik (Get Well Toruń), 4. Maksym Drabik (Betard Sparta Wrocław), 5. Matej Zagar (Stal Gorzów), 6. Przemysław Pawlicki (Stal), 7. Krzysztof Kasprzak (Stal), 8. Adrian Cyfer (Stal), 9. Bartosz Zmarzlik (Stal), 10. Antonio Lindback (MrGarden GKM Grudziądz), 11. Emil Sajfutdinow (Fogo Unia), 12. Patryk Dudek (Falubaz Zielona Góra), 13. Michael Jepsen Jensen (Stal), 14. Niels Kristian Iversen (Stal), 15. Tomasz Gapiński (Stal), 16. Paweł Przedpełski (Get Well)

Jancarz, Świst, Zmarzlik... Ich połączył symboliczny plastron Stali [WIDEO, ZDJĘCIA]


Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.