Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku i gorzow.wyborcza.pl!

Gorzowianie otworzyli również swój domowy tor, na "Jancarzu" odbyli dwie sesje treningowe w krajowym składzie. - Współdziałaliśmy z toromistrzem Jarkiem Gałą i na początek udało się przygotować naprawdę fajną nawierzchnię - opowiadał trener Stali Stanisław Chomski. - Zawodnicy ścigali się także spod taśmy. Najlepiej radził sobie Bartek Zmarzlik, dobrze wygląda też Adrian Cyfer. Oby tak również było w poważniejszych sprawdzianach. Z nowych nieco kłopotów miał Przemek Pawlicki, zaliczył nawet niegroźny upadek. Takie pierwsze śliwki robaczywki po zimie. W tym tygodniu, jeśli tylko pogoda pozwoli, z toru będą również korzystać obcokrajowcy. Na pewno ważnym testem dla wszystkich, szansą na poważniejsze dopasowania i regulację sprzętu, będzie sparing w Wielką Sobotę z Vetlandą, oby tylko aura była dla nas łaskawa, prognozy nie są złe, nie ma deszczu. Zapraszamy kibiców spragnionych żużla na nasz stadion na godzinę 15.

Po treningach w Gorzowie, Cyfer i Pawlicki wzięli udział w turnieju par w Pile i zajęli tam pierwsze miejsce. Adrian uzbierał 11 pkt, a Przemek osiem. Ich rywalami byli m.in. Bjarne Pedersen - 13 pkt, Patryk Dolny - 12, Michał Szczepaniak - 13, Norbert Kościuch - 11 i Piotr Świst - 7.

Z przeszkodami wchodzą w sezon nasi zawodnicy, którzy mają zakontraktowane występy na Wyspach. Obolały bark doprowadził już do porządku Krzysztof Kasprzak i ponownie zaczął się ścigać. W jubileuszowym turnieju Chrisa Harrisa był ósmy, uzbierał 8 pkt. Chcemy wierzyć, że słaby sezon 2015 "Krisa" odchodzi w zapomnienie, a sporo dobrych wyścigów w Anglii może o tym świadczyć.

Niedzielną wizytę u "Bombera" Harrisa ostatecznie musiał odpuścić Niels Kristian Iversen, który nie z własnej winy poobijał się w towarzyskim meczu ze Spartą Wrocław. "Puk" zakładał, że wystartuje w sobotnich zawodach otwarcia nowego stadionu w Manchesterze, ale tam zawodnicy zakwestionowali stan nawierzchni i choć na trybunach zasiadło 6 tysięcy widzów, zawody odwołano. - Boli mnie noga i założenie, że pojadę tak szybko było zbyt optymistyczne - przyznał Iversen. - Nie zakładam jednak, że czeka mnie jakaś dłuższa przerwa.

W czwartek i piątek Iversen ma wystartować w pierwszych w sezonie meczach Elite League. W zespole King's Lynn Duńczyk podpisał krótkoterminowy kontrakt na pojedynki w marcu i kwietniu - zastępuje tam kontuzjowanego Troya Batchelora.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.