Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Pozostali gorzowianie pierwsze jazdy najprawdopodobniej odbędą w niemieckim Wittstocku, do którego wybiorą się po tradycyjnym obozie integracyjnym w Karkonoszach. Pierwsze poważne prace z użyciem ciężkiego sprzętu dotyczące owalu przy ulicy Śląskiej są już za toromistrzem Jarosławem Gałą. Kilka słonecznych dni powinno więc sprawić, iż w Gorzowie także na dobre zapachnie palona mieszanka oleju i metanolu.

Z ciekawostek należy odnotować fakt, iż w tegorocznych rozgrywkach nasz zespół wystąpi pod tradycyjną nazwą Stal Gorzów. Myślę, że oprócz księgowości, w klubie nigdy w Gorzowie nie będzie tęsknił za darczyńcą, który uraczył nasz w zeszłym sezonie przedziwnym "moneymakesmoney.pl".

Mocno w sezon chce wejść Niels Iversen, który jesienią zrezygnował ze startów w brytyjskiej Elite Leauge. W obliczu kontuzji Troya Batchelora został namówiony przez promotora King's Lynn i przez kilka tygodni będzie startował barwach Stars, co powinno zwiastować jego wysoką dyspozycję w pierwszych meczach najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce.

Wciąż nie rozwiązała się kwestia przynależności klubowej Grzegorza Walaska, który pomimo rozmów nie podpisał w Toruniu aneksu finansowego. Zniecierpliwieni włodarze postanowili, więc że nie będzie on brany pod uwagę jeśli chodzi o ich skład na pierwszy wyjazdowy mecz w Rybniku. Czy podobny los spotka Artura Mroczkę? Wydaje się, że polską parę w KS Get Well Toruń podczas spotkania na Górnym Śląsku 10 kwietnia będzie tworzył duet Adrian Miedziński - Kacper Gomólski.

Bacznie przyglądam się także kolejnemu eksperymentowi jakim jest przejęcie upadającego od kilku sezonów bydgoskiego klubu przez klan Gollobów. Po podpisaniu umowy z miastem, właścicielem klubu - legendy został Władysław Gollob, który od razu zaprowadził swoje porządki. Podpisał umowy wyłącznie z zawodnikami związanymi z miastem nad Brdą, ale nie gwarantującymi żadnych wyników. Trenerem odpowiedzialnym za sferę sportową został jego syn Jacek, a podstawowym zawodnikiem wnuk Oskar Ajtner-Gollob. Niebawem z gryfem na piersi wyjadą więc Marcin Jędrzejewski, Andriej Kudriaszow, Wiktor Kułakow, Oskar Ajtner-Gollob, Mikołaj Curyło, Patryk Rydlewski i Bartosz Bietracki. Zespół przypominający mi prowadzoną na początku XXI wieku przez Władysława Golloba Gwardię Warszawa. Dziś już o młokosach, którzy tworzyli tamten autorski zespół, nikt nie pamięta. Może poza Andy Smithem i naszym Ryszardem Franczyszynem, którzy zakontraktowani w ostatniej chwili musieli ratować honoru stołecznej efemerydy. Dziś po żużlowej infrastrukturze na stadionie Gwardii nie ma już śladu. Bydgoszcz to klub utytułowany i bardzo zasłużony w historii polskiego żużla. Jego znaczenia nie można porównać do eksperymentu pod nazwą "Gwardia Warszawa". Upadek klubu byłby dla całej dyscypliny potężnym ciosem. Pomimo ogromnych długów, kłopotów organizacyjnych, trzeba więc "Papie" Gollobowi życzyć sukcesów. Magia nazwiska wszak zobowiązuje.

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.