Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Przez urazy m.in. Patryka Bila, tym razem na środku obrony w Stilonie zobaczyliśmy 20-latka Mateusza Mazalona i z konieczności o dwa lata młodszego Mikołaja Krzyżanowskiego. Pierwszy doszedł do nas zimą, sprawdził się i pewnie będzie trzecim w ostatnim czasie naszym transferem z Zawiszy Bydgoszcz, a Mikołaj jest gorzowskim wychowankiem. To nie była ich wina, że w Stargardzie - od 1 stycznia w nazwie miasta nie ma już członu Szczeciński - od 3. minuty zaczęliśmy tracić gole i właściwie za bardzo gospodarzom nie potrafiliśmy odpowiedzieć. - Z kim my mamy wygrywać? Z Deszcznem czy Witnicą? - tak próbował dotrzeć do swoich zawodników trener Dariusz Borowy w przerwie tego spotkania, gdy przegrywaliśmy 0:2. Po meczu był jeszcze bardziej przybity, bo ostatecznie polegliśmy 0:5. - Przepraszam gospodarzy, my na ten pojedynek zwyczajnie nie dojechaliśmy.

Błękitni, sensacyjni półfinaliści Pucharu Polski w poprzednim sezonie, obecnie są w drugiej lidze w strefie spadkowej. Dziś jednak mieli nad Stilonem ogromną przewagę, pokazali się z bardzo dobrej strony. Z łatwością wielokrotnie potrafili nam zagrozić, mogli strzelić znacznie więcej goli - m.in. ratowały gorzowian poprzeczka i słupek, a także udanie interweniujący bramkarz Maciej Wolarek. Co ciekawe, gospodarze nic nie robili sobie także z naszego wysokiego pressingu, potrafili tak zagrać piłkę, że zaraz pod naszym polem karnym mieli przynajmniej taką samą liczbę zawodników i konstruowali kolejną, groźną akcję, z tego strzelali też bramki.

Stilonowcy? Jakby na ciężkich nogach, nieco spóźnieni, momentami bezradni przy znacznie lepiej dysponowanych rywalach. Szkoda, że ewidentny kryzys fizyczny przytrafił się w meczu, który traktujemy bardziej prestiżowo, bo przecież sprawdzamy się na tle przeciwnika z wyższej ligi.

Teraz nasi piłkarze chwilę od siebie odpoczną, podleczą urazy, bo dostali nieco wolnego. Czekamy na powrót do gry Kordiana Ziajki, którego na razie wyeliminowała z przygotowań kontuzja kostki. Na początku przyszłego tygodnia powinno ostatecznie wyjaśnić się, czy zostanie w Stilonie piłkarz z Ukrainy Roman Poltavets.

W najbliższą środę o godz. 19 zagramy w Barlinku z wiceliderem pomorsko-zachodniopomorskiej trzeciej ligi, zespołem Vinety Wolin, który pod koniec stycznia ze Stargardu wywiózł bezbramkowy remis.

BŁĘKITNI STARGARD - STILON GORZÓW 5:0 (2:0)

BRAMKI: Magnuski (3.), Bednarski (36.), Zdunek dwie (48., 64.), Wojtasiak (82.)

STILON: Wolarek - Gołdyn, Mazalon, Krzyżanowski (55. min Somrani), Zawistowski - Szałas (68. min Poltavets), Maliszewski (46. min Świtaj), Kaczmarczyk (72. min Nowak), Ogrodowski - Posmyk (71. min Sadłowski), Chyrek (46. min Mrozek).

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.