Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Po ubiegłym sezonie wydawało się, że Gapiński odejdzie ze Stali i na dobre zakotwiczy w pierwszej lidze. Negocjował warunki startów w Pile, dogadywał się w Rybniku, a summa summarum został na przysłowiowym lodzie. Prezes Ireneusz Maciej Zmora i trener Stanisław Chomski natychmiast wyciągnęli pomocne dłonie i Tomasz jedzie jako pełnoprawny zawodnik z drużyną Stali na obóz przygotowawczy.

Sezon 2016 będzie chyba dla popularnego "Gapy" tym najważniejszym w ostatnich latach. Wychowanek pilskiej Polonii ma już wszak na karku prawie 34 lata i albo znacznie poprawi swoje wyniki, albo na dobre utknie w niższej klasie rozgrywkowej. Przebicie się do pierwszego składu gorzowskiej drużyny będzie zadaniem trudnym, dlatego że Gapiński będzie musiał wygryźć ze składu, któregoś z zawodników z Grand Prix- Iversena czy Zagara, solidnego Jepsena Jensena, albo kogoś z dwójki Kasprzak - Przemek Pawlicki. Czy jest do tego zdolny? A może będzie jedynie straszakiem i kołem ratunkowym trenera Chomskiego na wypadek kontuzji? Wszystko w jego rękach.

Jedno jest pewne - Gapiński do sezonu przygotowuje się bardzo solidnie. Już złożył i skompletował trzy nowe maszyny i codziennie wylewa siódme poty podczas treningów ogólnorozwojowych. Wreszcie jest zdrowy i nie dokuczają mu urazy. Podpisał kontrakty w lidze duńskiej oraz szwedzkiej. Nie chce popełnić błędu z zeszłego sezonu, kiedy po katastrofalnym początku sezonu nie miał możliwości regularnych startów. Myślę, że u Gapińskiego, tak jak kiedyś u Roberta Flisa, wynik zależy w większości od kondycji psychicznej. "Gapa" jest przecież nieźle wyszkolony technicznie, a w ważnych meczach pod koniec sezonu wygrywał na torze nawet z uczestnikami cyklu Grand Prix i stanął nawet na podium indywidualnych mistrzostw Polski. Teoria to jednak jedno, a rzeczywistość to drugie. Pokolenie Gapińskiego, a więc także Kasprzak, Miedziński, Kołodziej czy Miśkowiak, wkracza w decydującą fazę swoich karier. W polskiej kadrze nastąpiła zmiana warty. Zamiast Golloba czy Protasiewicza widzimy na torze Janowskiego, Pawlickich i Zmarzlika z Dudkiem.

Czy podobna zmiana warty nastąpi w Gorzowie? Zmarzlik jest już liderem drużyny, ale sezon 2016 da nam także odpowiedź na co stać Adriana Cyfera. Jeżeli nasz junior rozwinie się choć w części jak jego przyjaciel Zmarzlik, dla doświadczonych polskich ligowców, którzy nie wychowali się nad Wartą, miejsc w Stali najprawdopodobniej nie będzie przez kilka lat. Mając na uwadze, że żużel umarł w Lublinie, Ostrowie, Gnieźnie, a niepewnie jest w Rzeszowie, strach się bać, gdzie będą startować zaawansowani wiekowo ligowi wyrobnicy. Memoriał Edwarda Jancarza, będzie więc nie tylko wielkim testem dla żółto-niebieskich kibiców, którzy przez lata domagali się wraz ze mną kontynuacji zawodów organizowanych dla "Wielkiego Eddy'ego" i muszą szczelnie zapełnić stadion przy Śląskiej, ale także dla Gapińskiego, który albo poważnie podejmie walkę o skład Stali, albo będzie musiał w trakcie sezonu wyczekiwać telefonu z propozycją wypożyczenia do Opola, Krosna czy Wandy Kraków...

Jerzy Synowiec - znany gorzowski adwokat, niegdyś prezes Stali, obecnie radny

Narodziny żużlowej gwiazdy. "Chcę napisać w Stali swoją, głośną historię"


Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.