Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

Lipiec 1986 roku. Na gorzowskim stadionie żużlowym nie ma gdzie wcisnąć szpilki. Swoją wspaniałą karierę kończy 40-letni Edward Jancarz, jedna z legend Stali. "Eddy" zmarł tragicznie w 1992 roku, ale w Gorzowie ma swój pomnik, ulicę, stadion swojego imienia, a od tego roku znów memoriał. 30 lat temu przejechał swój ostatni wyścig, a na mecie przekazał plastron 18-letniemu Piotrowi Świstowi. - To było coś wyjątkowego, tamte obrazy cały czas stoją mi przed oczami - wspominał Świst. - Czułem się niesamowicie wyróżniony, ale i była to ogromna odpowiedzialność. Myślę, że przez te 17 sezonów, które spędziłem w Stali, coś dla klubu zrobiłem. Różnie później bywało, ale cieszę się, że znów tu jestem i będę częścią ważnego wydarzenia. Sam je trochę sprowokowałem. Pomyślałem sobie, że taka sztafeta pokoleń jest temu zespołowi potrzebna, a Bartek Zmarzlik już teraz zasługuje na duży szacunek za to, co daje gorzowskiemu żużlowi, a przed nim niczym nieograniczone możliwości.

Trzy ligowe srebra, indywidualne wicemistrzostwo Polski, niesamowity sezon 1990, gdzie Świst wygrał kilkadziesiąt wyścigów ligowych z rzędu, przerwany przez makabryczny wypadek w Austrii... - Nieco zdrowia na torze się zostawiło, dziś już powoli myślę o odstawieniu motocykla - mówił niespełna 48-letni zawodnik. - Czy dojadę do 50-tki? Tego jeszcze nie wiem, bo choć wspominam o zakończeniu kariery to jeszcze ostatecznie nie wiem kiedy to się wydarzy. Może po obecnym sezonie? Zdecyduję, gdy zobaczę jaki to będzie rok. Potem myślę o trenerce, a na razie czekam na 3 kwietnia i kolejny ważny moment ze Stalą. Przekażę Bartkowi jeden z tych plastronów, który zakładała gorzowska drużyna w komplecie złożona z wychowanków, ten od Edwarda Jancarza. Niech przy Zmarzliku miejscowej krwi przybywa jak najwięcej, bo takie zespoły kibice kochają najbardziej.

- Rozstanie z Piotrem Świstem było burzliwie i do dziś jego postać wzbudza emocje, ale to tylko świadczy, że jest postacią nietuzinkową - powiedział prezes Stali Ireneusz Maciej Zmora. - Właśnie oddaję cesarzowi co cesarskie i zapewniam, że nikt w klubie nie ma zamiaru zapomnieć o sukcesach Piotra. Przecież on dla Gorzowa zdobywał ligowe punkty liczone w tysiące, nikt ich nie miał tak wiele. On jest częścią Stali i tak już zostanie na zawsze.

Szef gorzowskiego klubu oficjalnie ogłosił powrót do kalendarza Memoriału Edwarda Jancarza. 13. turniej zostanie rozegrany w niedzielę 3 kwietnia, na tydzień przed pierwszym meczem ligowym. Ta impreza na stałe ma wrócić do kalendarza właśnie na początku sezonu. Bilety będą kosztowały 25 (normalny) i 20 zł (ulgowy), a dla posiadaczy karnetów - 15 zł. - Nie wiemy jeszcze jaka będzie formuła, ale jest pewne, że zwycięzca zostanie wyłoniony w ostatnim wyścigu - opowiadał prezes Zmora. - Zwycięzca otrzyma niepowtarzalną statuetkę, a także wykonamy odlew jego dłoni. Wstępnie tablicami pamiątkowymi najlepszych w memoriale chcemy wytyczyć trasę spod pomnika Edwarda Jancarza na stadion. Zobaczymy, czy to się uda. Ogłaszamy też konkurs na logo memoriału, który potrwa do 10 lutego, dla autora najlepszej pracy mamy tysiąc złotych. Wtedy zdecydujemy, czy to będzie wizerunek najbliższego turnieju, a może również kolejnych?

- Edward Jancarz, Piotr Świst, wszyscy kibice żużla doskonale wiedzą jakie to są sławy ze Stali - powiedział 21-letni Bartek Zmarzlik. - Pierwszy skończył jeździć, gdy jeszcze nie było mnie na świecie, pana Piotra podziwiałem jako dzieciak, choć tak moje życie potoczyło się, że szybko na swojej drodze spotkałem Tomasza Golloba i on stał się moim idolem. Już nie mogę doczekać się 2 kwietnia, dostanę plastron od legendy ze Stali, to wielka sprawa, zrobię wszystko, aby spełnić oczekiwania, chcę napisać w gorzowskiej drużynie także swoją, głośną historię.

Memoriał ma mieć mocną obsadę, a jego bohaterowie będą sukcesywnie ujawniani i wylosują sobie numer. Pierwszy na liście startowej znalazł się Zmarzlik. Wyciągnął... No właśnie, jaki numer? - To jest szóstka czy dziewiątka - śmiał się młokos ze Stali. - Dobra, biorę dziewiątkę. Ten turniej będzie świetnym przetarciem przed sezonem, no i mój pierwszy memoriał, bo w 2009 roku jeszcze byłem za młody, aby się ścigać. Niech będzie jak w Grand Prix, czyli na koniec dwa półfinały i finał. Wtedy przypomnę sobie ten system przed startem w Krsko, gdzie zadebiutuję w cyklu jako stały uczestnik. Już zapraszam kibiców, bo gdy was jest wielu to my po prostu latamy po torze.

Piotr Świst nie jest brany pod uwagę jako uczestnik memoriału, ale... - Bardzo chciałbym jeszcze raz pojechać w tym turnieju - powiedział żużlowiec. Może więc da się coś z tym zrobić?

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.