Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Gorzowski sport i dziennikarze Gazety bliżej Ciebie - znajdź nas na Facebooku!

"Świder" Świderski przyszedł do nas przed sezonem 2014 i razem ze Stalą Gorzów po 31 latach odzyskał ligowe złoto. - Zarząd uznał, że potrzebujemy w Gorzowie żużlowca ostro walczącego o skład, a nie zapasu, który pojedzie z konieczności, tylko w razie nieszczęścia kolegi - o nadziejach Piotra mówił wtedy prezes klubu Ireneusz Maciej Zmora, a my zastanawialiśmy się, czy Gorzów, gdzie wszyscy znają jednego "Świdra" - znakomitego siatkarza, naszego wychowanka, dziś prezesa Zaksy Kędzierzyn-Koźle Sebastiana Świderskiego - z czegoś ważnego zapamięta też tego drugiego.





Pierwszy z dwóch sezonów w Stali był dla Świderskiego lepszy, choć bez błysku. Znalazł się na 39. miejscu w rankingu żużlowców ekstraklasy, wykręcił średnią 1,456 pkt. W play-off nie był już naszym ważnym filarem, a jednak - tak jak reszta zawodników ze złotego składu - został w Gorzowie na 2015 rok. Ostatnie miesiące to tylko 20 przejechanych wyścigów, niska średnia 1,200 pkt. I decyzja, że dla "Świdra" dalej nie będzie już miejsca w drużynie żółto-niebieskich.

Świderski jednak znów pojedzie w PGE Ekstralidze. Tym razem dla Tarnowa, gdzie "wyparł" ze składu Artura Mroczkę. Najważniejsze osłabienie Unii to odejście do Torunia Martina Vaculika. Oprócz "Świdra", brązowych medalistów zasilili Mikkel Michelsen i junior Krystian Rempała. Przypomnijmy, że Stal Gorzów sięgnęła po Michaela Jepsena Jensena i Przemysława Pawlickiego.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.