Gala PGE Ekstraligi, podsumowująca sezon 2018, już 8 października w Warszawie. Reprezentanci Stali Gorzów - Stanisław Chomski, Bartosz Zmarzlik, Krzysztof Kasprzak, Rafał Karczmarz - zostali nominowani w kategoriach Najlepszy Trener/Menedżer Sezonu, Najlepszy Polski Zawodnik Sezonu oraz Najlepszy Junior Sezonu.
Nasi żużlowcy przede wszystkim cieszyli się z wygranej, nawet z tej w najmniejszych rozmiarach, bo faworyzowana Unia pokazała dużą moc. Rewanż odbędzie się 23 września w Lesznie. Czy złoto już na dobre wymknęło nam się z rąk? Budujące, że stalowcy czują, że nic nie jest jeszcze stracone. - Stać nas, aby w drugim meczu też pojechać po zwycięstwo - powiedział Krzysztof Kasprzak.
Od trzech lat nie daje się zepchnąć z pierwszego miejsca wśród najskuteczniejszych żużlowców PGE Ekstraligi, w Grand Prix atakuje podium. Jest gorzowskim wychowankiem, pisze w Stali swoją wyjątkową historię. Nie wyobrażamy sobie naszej drużyny bez Bartosza Zmarzlika. Zawodnik właśnie uciął wszelkie spekulacje, ogłosił, że zostaje w domu na następne dwa sezony.
Szkoleniowiec gorzowskiej drużyny przed pierwszym spotkaniem wielkiego finału PGE Ekstraligi nie trzymał swoich zawodników w niepewności. - Przed najważniejszym meczem sezonu muszą mieć czas na przygotowanie mentalne, ale i sprzętowe. Dlatego o moich wyborach poinformowałem już w poniedziałek - powiedział Stanisław Chomski. Najpierw Stal walczy z Unią Leszno u siebie, start meczu w niedzielę 16 września o godz. 19.15.
- Damy z siebie wszystko, nie wyobrażam sobie inaczej, skoro tak daleko zaszliśmy. Tu już nikt nie powie, że wygra ten czy ten. To ogromnie trudne wyzwanie, a rywal w finale zawsze jest najtrudniejszy z możliwych, skoro też tu się znalazł. Zostało 30 wyścigów, gdy staniemy przed taśmą przeszłość nie będzie miała żadnego znaczenia - powiedział Bartosz Zmarzlik, najskuteczniejszy żużlowiec Stali Gorzów i PGE Ekstraligi, aktualnie drugi w wyścigu o mistrza świata seniorów.
To już nie jest przypadek, a norma, że polscy sędziowie żużlowi na siłę szukają winnych w pierwszym wirażu, nie reagując na ostre wejścia w innych częściach toru, po których poszkodowany jakoś się wyratuje i jedzie dalej, choć traci szansę na punkty. Wysyłają zawodnikom jasny przekaz: upadaj przy byle kontakcie, a jest duża szansa, że to właśnie twój rywal zostanie wykluczony.
Doskonały mecz przed tygodniem w Częstochowie, załatwiający w tym półfinale prawie wszystko, dziś dalsza, świetna robota na domowym torze i gorzowscy żużlowcy mają już co najmniej ligowy, srebrny medal! Stal pokonała Włókniarza 51:39. Pierwsze starcie o złoto z Lesznem już za tydzień na "Jancarzu".
Do 24 września kibice mogą głosować na swoich faworytów, bohaterowie sezonu 2018 zostaną wyróżnieni podczas Gali PGE Ekstraligi. O zwycięstwo w trzech kategoriach walczą trener i żużlowcy Stali Gorzów.
Stal Gorzów i Unia Leszno wygrały swoje półfinałowe spotkania na torach rywali. Nasi żużlowcy w Częstochowie dali prawdziwy popis, mieli nieomylnego lidera. - To już nie pierwszy raz, gdy świetna komunikacja w zespole daje nam taką moc. Rewanż to z pewnością nie będzie spacerek, ale teraz to my będziemy u siebie z niezłą zaliczką - powiedział Martin Waculik, który pięć razy wyjeżdżał na tor i zbierał wyłącznie trójki.
Nie pomylili się ci, którzy twierdzili, że organizator cyklu Grand Prix czeka z ogłoszeniem poważnej zmiany do turnieju na "Jancarzu". W poprzedni weekend gorzowską rundę wygrał Słowak Martin Vaculik. Ostatnią przynajmniej na dwa lata. Zmagania o tytuł mistrza świata będziemy zatem oglądać na innych stadionach albo w telewizji. Teraz skupiamy się na Stali i rozgrywkach ligowych, w których startują półfinały z Włókniarzem Częstochowa.
Rozgrywki żużlowej PGE Ekstraligi wkraczają w decydującą fazę, dziś wieczorem stalowcy poznają swojego rywala w półfinale play-off. A czy również zasłużyli na nagrody indywidualne?
Pół żartem, pół serio to była udana ligowa niedziela dla szefów Stali. Raczej w żużlowej elicie zostaną lubuskie derby, a więc nie zniknie istotna część budżetu, bo do obejrzenia tych spotkań nigdy nie trzeba zachęcać kibiców. Na dodatek w ostatnim meczu fazy zasadniczej w Toruniu gorzowscy zawodnicy nie wywalczyli sobie zbyt wielkich wypłat. Czy wysoką porażką 35:55 z Get Well powinniśmy się w ogóle stresować? Już za tydzień rusza faza play-off i tam czekamy na prawdziwą twarz żółto-niebieskich.
Prowadził gorzowską drużynę żużlową przez ostatnie cztery sezony i zapowiada się, że zostanie z nami przynajmniej przez następne dwa. Stanisław Chomski w domu sięgnął po pierwsze ligowe złoto. Liczymy na kolejne medalowe żniwa pod jego wodzą.
Żużlowcy Stali 26 sierpnia odjadą swój mecz w Toruniu i dostaną ostateczną wiadomość, z kim przyjdzie im się zmierzyć w półfinale play-off. Sądna niedziela będzie w Zielonej Górze. Tam Falubaz i Unia Tarnów w bezpośrednim starciu wyłonią spadkowicza z PGE Ekstraligi. Choć może niektórym trudno będzie w to uwierzyć, ale zespół spod znaku Myszki Miki może liczyć także na wsparcie... z Gorzowa.
Plan minimum żużlowcy Stali Gorzów wykonali, czwarty raz w ostatnich pięciu sezonach pojadą w dodatkowych meczach o medale. Z kim powalczą i co będą w stanie osiągnąć? - Kibice zobaczyli, że zostaną już tylko sami najmocniejsi, z którymi trzeba zażarcie walczyć do ostatniego wyścigu. Naszym zadaniem będzie to, aby radzić sobie z przeciwnościami i na koniec być choć minimalnie lepszym - powiedział Bartosz Zmarzlik, lider żółto-niebieskich.
Na wszystkich stadionach szwedzkiej Elitserien uczczono dziś pamięć Tomasza Jędrzejaka, ale żużlowy show trwa dalej. Takie jest życie. Śmierć kolegi z toru bardzo dotknęła zawodników, nie tylko Polaków. Jechali dziś dla swoich drużyn, ale po zawodach podkreślali, że w takim dniu wyniki zeszły na dalszy plan.
Ostatnie mecze ligowe na "Jancarzu" w pełni oddają to, co stalowców za parę chwil będzie czekało w fazie play-off, awans do której dziś ostatecznie przypieczętowali. W pierwszym starciu wagi ciężkiej zremisowaliśmy z Unią Leszno, a teraz pokonaliśmy Spartę Wrocław 46:44.
W półfinale play-off nikt nie chce jechać z Unią Leszno, także stalowcy. Powinni tego uniknąć, jeśli w niedzielę o godz. 19.30 pokonają na swoim torze wrocławian. Tyle tylko, że ostatnio drużyna Sparty w Gorzowie nie przegrywała.
Słowak ze Stali Gorzów pierwszy raz w tym sezonie pojechał na mecz ligi szwedzkiej i niestety znów wylądował w karetce. Na szczęście nic poważnego się nie stało.
Gorzowscy żużlowcy wygrali wyścig z czasem i na potężnego lidera z Leszna wystawią w piątek swój najlepszy skład. - Zawodnicy wrócili, ale to wcale nie znaczy, że są w pełni formy. Przeciwności targają nami od początku sezonu, ale sobie jakoś z nimi radziliśmy, dzięki temu jesteśmy blisko lidera. Liczę, że i tym razem damy radę - powiedział Stanisław Chomski. Mecz z Unią Leszno w piątek od godz. 19.30.
Żużlowcy Stali błyskawicznie gościom z Grudziądza wybili z głowy marzenia o zwycięstwie, szybko ich także przekonali, że punkt bonusowy również zostanie w Gorzowie. - Jeszcze raz zespół oparty na trzech filarach pociągnął innych do przekonującej wygranej - powiedział nasz szkoleniowiec Stanisław Chomski.
Stal w niedzielę przeciwko Grudziądzowi pojedzie bez kontuzjowanych Szymona Woźniaka i Rafała Karczmarza. - Pewnie, że chciałbym mieć pełen skład, aby w kolejnych meczach budować pewność i wartość naszej drużyny. Realia są jednak inne, a GKM to z pewnością nie jest rywal, który przyjedzie i się położy na torze. Goście walczą przecież o utrzymanie - powiedział trener żółto-niebieskich Stanisław Chomski.
Chcesz w Polsce jechać o żużlowe medale, musisz mieć choć jednego, porządnego młodzieżowca. Ta prawda potwierdza się w PGE Ekstralidze właściwie co roku. Stal Gorzów pewnie zmierza do dodatkowych pojedynków w fazie play-off, z juniorami na razie ma jednak kłopot.
Gorzowska drużyna zwycięska i coraz zdrowsza, a mimo to trener Stanisław Chomski nikomu nie pozwala na zbyt długą radość. - To co najważniejsze i najtrudniejsze w tym sezonie cały czas jest dopiero przed nami - wylicza nasz szkoleniowiec. Żółto-niebiescy szykują się, aby największą moc pokazać w fazie play-off, gdzie w tym roku trafią na cztery piekielnie silne zespoły.
Zamiast finałowego biegu Krzysztof Kasprzak i Bartosz Zmarzlik zażyli przed szalejącymi kibicami kąpieli błotnej. Razem z nimi pływał w kałuży zwycięzca 14. wyścigu, także będący w szampańskim humorze Szymon Woźniak. To tylko świadczy o atmosferze panującej w gorzowskim zespole. Stal drugi raz w sezonie była znacznie twardsza od rywali z południa województwa, choć ciągle nie ściga się w pełnym składzie.
Dobre występy niespełna 42-letniego wychowanka Falubazu Zielona Góra w barwach Stali Gorzów to z pewnością jedno z największych, pozytywnych zaskoczeń w obecnym sezonie żużlowej PGE Ekstralidze. Grzegorz Walasek przyszedł do nas w zastępstwie za kontuzjowanego Martina Vaculika. Czy w składzie żółto-niebieskich zostanie na dłużej?
Stal Gorzów w rewanżowym, derbowym starciu w najbliższą niedzielę jeszcze bez swojego kapitana. Słowak Martin Vaculik na razie wraca do parkingu żółto-niebieskich, a trener Stanisław Chomski wystawia "żelazny" skład z ostatnich udanych pojedynków.
I słusznie żużlowiec Falubazu Zielona Góra został wykluczony z powtórki, co potwierdził w telewizyjnym "Magazynie PGE Ekstraligi" w nSport+ szef sędziów Leszek Demski. - Protasiewiczem najpierw szarpnęło, a potem gwałtownie zmienił tor jazdy - powiedział. Stalowcy wygrali lubuskie derby 47:43.
Do tej pory Włókniarz Częstochowa z wyjazdów przywiózł zwycięstwo z Zielonej Góry i remis z Grudziądza. Przegrał jedynie u polskiej potęgi w Lesznie. - Jest to siła naprawdę godna uwagi, my też jednak, mimo ciągłego osłabienia, chcemy dalej skutecznie bronić swojego toru - zapowiada trener Stali Stanisław Chomski. Żużlowcy zapraszają na mecz w niedzielę, pierwszy wyścig o godz. 20.
To pytanie gorzowscy kibice zadają właściwie nieustannie: kiedy Stal znów zobaczymy na torze w pełnym składzie? Z ostatnich wieści wynika, że nie w majowych meczach w domu z Włókniarzem Częstochowa ani na wyjeździe z Falubazem Zielona Góra.
- Nasza lokomotywa musi dziś odpalić, bo inaczej to już chyba nas pozabijają - przyznał przed kamerami telewizyjnymi przed tym meczem trener gospodarzy Robert Kempiński. Głowy grudziądzkich zawodników ani przez chwilę nie były zagrożone, GKM wygrywa ze Stalą Gorzów 49:41. Nasz zespół zachował nadzieję na punkt bonusowy w rewanżu.
W sobotę nareszcie zmniejszyła się liczba kontuzjowanych w gorzowskiej drużynie żużlowej. Hubert Czerniawski wsiadł na motocykl, próby wypadły pomyślnie i dostał zgodę od lekarza, aby pojechać w niedzielnym meczu ligowym z Unią Tarnów.
Kłopoty kadrowe gorzowskiej drużyny żużlowej są tak duże, że i beniaminka musimy się obawiać. - Tarnów, tak jak każdy kolejny rywal, nasze problemy z pewnością spróbuje przekuć w swój sukces. My musimy odpowiedzieć równą, wysoką dyspozycją formacji seniorskiej - zapowiada nasz trener Stanisław Chomski. Mecz Stal - Unia Tarnów w niedzielę o godz. 19.
Wyjazdy do Leszna i Wrocławia miały być dla Stali trudne nawet w pełnym składzie. Mimo braku Martina Vaculika na torze Unii zostawiliśmy dobre wrażenie, dodatkowo złamany obojczyk czołowego juniora Rafała Karczmarza spowodował, że bój ze Spartą niestety już był jednostronny. Teraz stalowcy w głowach muszą mieć jedno: następnego meczu, który pojedziemy w domu, rywalowi oddać już nie możemy.
W momencie gdy ci, którzy są zdrowi, nie wspięli się na wyżyny możliwości, mieliśmy świadomość, że Sparcie kroku nie dotrzymamy. Wrocławscy żużlowcy wygrywają ze Stalą Gorzów 54:36, bardzo zbliżają się również do dodatkowego punktu bonusowego. Sparta aktualnie jest w najlepszej czwórce ligi, nasza drużyna właśnie została z niej wypchnięta.
Pierwszy mecz tej serii już w sobotę w Grudziądzu, gdzie GKM podejmie mistrzów Polski z Leszna. Nas najbardziej interesuje niedzielne starcie we Wrocławiu, gdzie Sparta zmierzy się ze Stalą Gorzów.
W drugiej kolejce PGE Ekstraligi gorzowscy żużlowcy przegrali z Unią w Lesznie 42:48. - Po przegranej oczywiście nie jesteśmy zadowoleni, ale wracamy z podniesionymi głowami, widziałem pozytywy dobrze rokujące na przyszłość - powiedział trener Stali Stanisław Chomski.
Wielkie oczy musieli dziś robić ci, którzy zapowiadali, że Unia zleje osłabionych gorzowian. - Ten mecz był do wygrania - trudno się nie zgodzić ze słowami Krzysztofa Kasprzaka, najlepszego żużlowca Stali w tym pojedynku. Jeden, dwa lepsze starty i bylibyśmy wniebowzięci. Spokojnie, nikt też nie jest załamany, bo ta drużyna biła się niesamowicie. Przegrywamy na torze obrońców złota tylko 42:48.
W sierpniu skończy 42 lata. Tydzień temu był w Gorzowie, walczył w meczu otwarcia sezonu PGE Ekstraligi, ale po stronie torunian. Dziś urodzony w Krośnie Odrzańskim wychowanek Falubazu Zielona Góra Grzegorz Walasek jest już w Stali Gorzów.
To nie są dobre tygodnie dla naszego młodego żużlowca, który w listopadzie skończy 18 lat. Najpierw kłopoty Huberta Czerniawskiego ze zdrowiem, przerwa w zimowej zaprawie i późniejsze wejście w starty na torze, a teraz od razu w pierwszym występie ligowym kontuzja.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.